19.05.2024, 09:51 ✶
- Ministerstwo wie - odpowiedziała cicho, lekko wykrzywiając usta w grymasie niezadowolenia. Nigdy nie była przeciwko Ministerstwu Magii, ale miała wrażenie, że to, co powiedziała, nie jest do końca prawdą. Gdyby wiedzieli, co się dzieje w Kniei, to rozwiązaliby problem. A przecież to trwało i trwało. I nie zapowiadało się na to, żeby ta szopka z widmami się skończyła. Otoczyła Samuela ramionami, bo przecież doskonale go rozumiała. Jej serce również krwawiło, i chociaż zwykle nie była taka wylewna, zwłaszcza w stosunku do ludzi, których aż tak dobrze nie znała, to jednak czuła, że z Samem połączyła ją dziwna więź. Jakby sama Knieja postanowiła zetknąć los tych dwóch osób. Być może to było jej wołanie o pomoc? Może drzewa przeczuwały, że coś takiego się stanie?
- Dokąd? - zapytała nieco skonsternowana, ale dała się pociągnąć w stronę wyjścia. Odprowadzeni dziwnymi, podejrzliwymi spojrzeniami, opuścili bar. Przyjemny wietrzyk owiał ich twarze, ale Rose wydawała się dziwnie spięta. Gdy tylko nadarzyła się okazja, to wysmyknęła się z uścisku mężczyzny. To nie angażuj się odnosiło się też do niej - ojciec wyraźnie powiedział, że ma wobec niej plany. I te plany w ogóle nie obejmowały mężczyzn. Wbijał jej to przez lata do głowy, ona miała robić karierę, zmieniać świat na lepsze. Sprawić, że ta cała dziwna sytuacja z roślinami, które zachowywały się nienaturalnie, będzie kamieniem milowym w jej rozwoju. - Nie, nie słyszałam nic. Ale dzieje się tutaj ostatnio wiele złego i podejrzewam, że to wszystko jest powiązane. Sam, zauważyłeś jak dziwnie zachowują się rośliny? Domy porastają bluszczem w zaledwie jedną noc, pojawiają się nieznane dotąd kwiaty, a magiczne rośliny pokroju tentakuli rosną jak grzyby po deszczu. Myślę, że to ma związek z Knieją i tą anomalią, która ostatnio opanowała Dolinę Godryka.
Nie miała pojęcia, co się dzieje, ale miała strzępki wiedzy. Mogła się dowiedzieć, oczywiście, ale to wymagało czasu. A bała się, że nie mają go wiele.
- Mogę spróbować się dowiedzieć, ale pod jednym warunkiem - jej spojrzenie stwardniało, stało się zimne i nieprzejednane. - Obiecasz mi, że nigdy sam nie wejdziesz do Kniei, póki nie będzie bezpiecznie.
- Dokąd? - zapytała nieco skonsternowana, ale dała się pociągnąć w stronę wyjścia. Odprowadzeni dziwnymi, podejrzliwymi spojrzeniami, opuścili bar. Przyjemny wietrzyk owiał ich twarze, ale Rose wydawała się dziwnie spięta. Gdy tylko nadarzyła się okazja, to wysmyknęła się z uścisku mężczyzny. To nie angażuj się odnosiło się też do niej - ojciec wyraźnie powiedział, że ma wobec niej plany. I te plany w ogóle nie obejmowały mężczyzn. Wbijał jej to przez lata do głowy, ona miała robić karierę, zmieniać świat na lepsze. Sprawić, że ta cała dziwna sytuacja z roślinami, które zachowywały się nienaturalnie, będzie kamieniem milowym w jej rozwoju. - Nie, nie słyszałam nic. Ale dzieje się tutaj ostatnio wiele złego i podejrzewam, że to wszystko jest powiązane. Sam, zauważyłeś jak dziwnie zachowują się rośliny? Domy porastają bluszczem w zaledwie jedną noc, pojawiają się nieznane dotąd kwiaty, a magiczne rośliny pokroju tentakuli rosną jak grzyby po deszczu. Myślę, że to ma związek z Knieją i tą anomalią, która ostatnio opanowała Dolinę Godryka.
Nie miała pojęcia, co się dzieje, ale miała strzępki wiedzy. Mogła się dowiedzieć, oczywiście, ale to wymagało czasu. A bała się, że nie mają go wiele.
- Mogę spróbować się dowiedzieć, ale pod jednym warunkiem - jej spojrzenie stwardniało, stało się zimne i nieprzejednane. - Obiecasz mi, że nigdy sam nie wejdziesz do Kniei, póki nie będzie bezpiecznie.