Skoro okazał się być chorobą dla Rodolphusa, nie zamierzał pomagać mu w wyleczeniu się tego schorzenia. A nawet lepiej, pomagał mu w tym tkwić. Może miał w tym jakiś cel? Akceptował go w swoim mieszkaniu, w swoim życiu. Był wręcz wzorowym współlokatorem. I choć dostał od Roberta ostrzeżenie, nie zamierzał rezygnować z tego, co miał przed sobą. Przecież można to także wykorzystać dla swoich celów.
Mimo swojej chłodnej postawy i podejścia do tego typu spraw, pocałunki i dotyk chętnie odwzajemniał, jeżeli wiedział, że może w danej chwili sobie na to pozwolić. Tak jak teraz. Tylko niespodziewanie winnym przerwania ich bliskiego kontaktu, przerwał czajnik z gotująca się wodą. To nienawistne spojrzenie w kierunku naczynia, wewnętrznie rozbawiło Traversa. Bardzo delikatnie uniósł się jego kącik ust z ledwie dostrzegalnym uśmiechu.
Pozwolił współlokatorowi zająć się wodą i zalać kubki. Przy okazji, po krótkiej chwili namysłu, zdradził mu gdzie był dnia ostatniego. Chciał sprawdzić, jaką reakcję zobaczy na jego twarzy. Obojętność czy zazdrość? Nie spodziewałby się może czegoś innego. Możliwe, że on sam także chciał poznawać Rodolphusa od wielu stron. Nie tylko tych podstawowych.
- Tak. Ten od abraksanów i ostatniego wywiadu.Potwierdził, że o tego czarodzieja mu chodziło. Przez wywiad, trochę uwagi zakręciło się wokół jego osoby. Lecz szybko też ucichło.
Kolejnego pytania nie spodziewał się, ale jakby zastanowić. Nie. Nie Laurent go wymęczył. Nicholas wyglądał na trochę zastanawiającego się, patrząc przed siebie.
- Nie. On nie.
Zapewnił. Gdyż nic innego poza wzajemnymi rozmowami i przeczekaniem burzy, nie robili niczego innego. Przejażdżka na Abraksanach była dodatkową atrakcją. Głównym powodem, na który został zaproszony. Podszedł do Rodolphusa, Dotknął go jedną ręką w tyłek zaczepnie, po czym ucałował skroń, jakby w podziękowaniu. Przysunął do siebie kubek z herbatą.
- Ale, zaprosił mnie na przejażdżkę na Abraksanach. Nie wiem, czy miałoby to wpływ.
Dodał, kończąc wcześniejszą wypowiedź. Cokolwiek z nią zrobi Rodolphus, to była jego decyzja. Nicholas wziął kubek i przeniósł się z nim do części salonowej, gdzie usiadł na kanapie i postawił naczynie na ławie.
- Nie to jednak jest istotne, a czego się od niego dowiedziałem.
Poruszył dalej temat sprawy Prewetta.
- Kojarzysz ten wywiad, jakiego udzielił parę dni temu? Zdradził mi, że po tym, miał atak na stadninę.
Wymownie spojrzał na Rodolphusa, czy domyśli się, skąd ten atak, przez kogo? Wywiad w końcu poruszał sprawy śmierciożerców.