19.05.2024, 16:55 ✶
Thomas odpowiada Brennie, mówi do Erika i Basilliusa, odkrzykuje do Millie i rzuca w nią ciastem, wita się z Isaackiem
Cieszył się, że wybrał ten a nie inny moment na przybycie. Chaos panujący aktualnie na przyjęciu chyba lekko przygasił reakcje na jego strój - choć nie do końca. Szczególnie, że Brenna wyciągnęła największą broń, jaką można było w takiej chwili odpalić… I zrobiła mu zdjęcie.
- Mówiłaś, ale jeśli to zdjęcie zacznie gdzieś krążyć, to bez wzajemności - stwierdził, choć jego uśmiech zdradzał, że w gruncie rzeczy żartuje.
No, może trochę jednak nie.
Nadal nie czuł się w stu procentach komfortowo, podejrzewał, że jeszcze długo będzie starał się po prostu nie pamiętać o tym, że wyjątkowo nie ma na sobie spodni, a w jego włosach tkwi komiczna kokarda.
Szczególnie, że mina Erika dobitnie oznajmiła mu, że tak, wyglądał głupio.
- Patrz, a ja dziś wszystkie porzuciłem, mogę równie dobrze, bić się na ciasto. Ale spokojnie, będę bronić tego stołu, by nic wam się księżniczki nie stało - rzucił do Erika oraz Basiliusa, dalej się szczerząc.
Nie żeby nie rozumiał, czemu wybrali odwrót, sam zastanawiał się, czy sukienkę da rady później doprać z lukru, czy jednak jego siostra go zamorduje, gdy będzie zwracał pożyczony ciuch? Miał jednak wrażenie, że w tym wypadku jednak te felerne zdjęcie może nadać się jako fant na próbę jej ułaskawienia.
Zresztą, reakcja Millie była warta tej całej kiecki i niesamowicie poprawiła mu humor.
- Następnym razem zastanów się dwa razy, zanim powiesz, że czegoś nie dam rady zrobić - odkrzyknął, po czym sięgnął po ciasto i wycelował w uciekającą solenizantkę, mając nadzieję, że jednak trafi. W końcu sama zaczęła całą tę zabawę, a wydawała się zdecydowanie zbyt czysta.
Rzucam na trafienie Millie ciastem (dwa razy bo walka wręcz)
Dopiero wtedy udało mu się przyjrzeć osobie, której do tej pory jakoś nie skojarzył. Może dlatego, że Isaaca nie widział jej prawie od dekady.
- O rany, Bagshot? Co ty tu robisz? - zapytał, szczerze zdziwiony, ale na pewno nie zawiedziony.
Cieszył się, że wybrał ten a nie inny moment na przybycie. Chaos panujący aktualnie na przyjęciu chyba lekko przygasił reakcje na jego strój - choć nie do końca. Szczególnie, że Brenna wyciągnęła największą broń, jaką można było w takiej chwili odpalić… I zrobiła mu zdjęcie.
- Mówiłaś, ale jeśli to zdjęcie zacznie gdzieś krążyć, to bez wzajemności - stwierdził, choć jego uśmiech zdradzał, że w gruncie rzeczy żartuje.
No, może trochę jednak nie.
Nadal nie czuł się w stu procentach komfortowo, podejrzewał, że jeszcze długo będzie starał się po prostu nie pamiętać o tym, że wyjątkowo nie ma na sobie spodni, a w jego włosach tkwi komiczna kokarda.
Szczególnie, że mina Erika dobitnie oznajmiła mu, że tak, wyglądał głupio.
- Patrz, a ja dziś wszystkie porzuciłem, mogę równie dobrze, bić się na ciasto. Ale spokojnie, będę bronić tego stołu, by nic wam się księżniczki nie stało - rzucił do Erika oraz Basiliusa, dalej się szczerząc.
Nie żeby nie rozumiał, czemu wybrali odwrót, sam zastanawiał się, czy sukienkę da rady później doprać z lukru, czy jednak jego siostra go zamorduje, gdy będzie zwracał pożyczony ciuch? Miał jednak wrażenie, że w tym wypadku jednak te felerne zdjęcie może nadać się jako fant na próbę jej ułaskawienia.
Zresztą, reakcja Millie była warta tej całej kiecki i niesamowicie poprawiła mu humor.
- Następnym razem zastanów się dwa razy, zanim powiesz, że czegoś nie dam rady zrobić - odkrzyknął, po czym sięgnął po ciasto i wycelował w uciekającą solenizantkę, mając nadzieję, że jednak trafi. W końcu sama zaczęła całą tę zabawę, a wydawała się zdecydowanie zbyt czysta.
Rzucam na trafienie Millie ciastem (dwa razy bo walka wręcz)
Rzut N 1d100 - 83
Sukces!
Sukces!
Rzut N 1d100 - 78
Sukces!
Sukces!
Dopiero wtedy udało mu się przyjrzeć osobie, której do tej pory jakoś nie skojarzył. Może dlatego, że Isaaca nie widział jej prawie od dekady.
- O rany, Bagshot? Co ty tu robisz? - zapytał, szczerze zdziwiony, ale na pewno nie zawiedziony.
Aura i nici