24.12.2022, 01:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.12.2022, 01:54 przez Ada Wright.)
Nie zdawała sobie sprawy z tego, że ludzie mogą być do swoich rzeczy przywiązani tak bardzo. Wiedziała czym jest przywiązanie, owszem, ale nie do końca rozumiała tej koncepcji w pełni. Owszem, jej dziadek przekazał Adzie w podarku miotłę na której latał podczas mistrzostw kraju, kiedy tamten kawałek drewna miał wielką wartość, ale przecież to było co innego Ten Zmiatacz 5 to była wykałaczka, którą nawet ciężko byłoby sobie podłubać w zębach. Z praktycznego punktu widzenia nie była warta zbyt wiele a Wrightówna, ze względu na swój ośli upór, mogłaby się zgodzić na zakup za zawyżoną cenę. Kto by na to nie poszedł?
A jednak. Dziewczyna, której imienia nie poznała i chyba nie będzie jej dane poznać, zmieniła się w swojej postawie i gniewnie wręcz odmówiła transakcji. Ada uśmiechnęła się do niej krzywo i pokręciła głową z wyrazem twarzy, który ociekał niedowierzaniem lub kpiną. Mogli to sobie interpretować dowolnie. Ona ani nad tym się zbytnio nie zastanawiała, ani tym bardziej panowała. Tak jak i jej rozmówczyni, wkradła się w ruchy miotlarki niezręczna nerwowość.
- To chociaż daj mi ją naprawić. – powiedziała, wyrzucając ręce ni to przed siebie, ni to na boki, w bezradnym geście. Przecież na takiej miotle człowiek aż prosi się o wypadek.
Zresztą, jak tam chce, nie będę się o nic prosić.
Zmarszczyła brwi i zanim ktokolwiek zdążył cokolwiek dodać, popchnięta przez kogoś, kto akurat obok nich przechodził, odsunęła się i odeszła. Rzuciła im jeszcze ostatnie spojrzenie i wyjątkowo zirytowana, wróciła do kuzynki.
- Ludzie są okropnie dziwni. – wyrzuciła z siebie z ogromnym westchnięciem. Wzięła głęboki wdech, a potem wypuściła powietrze z wielkim świstem.
- Co tam wylosowałaś? – zapytała, próbując zmienić temat, chociaż jej brwi pozostały zmarszczone, a myśli krążyły wokół niedawnej wymiany zdań z nieznajomą kobietą.
@Fernah Slughorn @Heather Wood
A jednak. Dziewczyna, której imienia nie poznała i chyba nie będzie jej dane poznać, zmieniła się w swojej postawie i gniewnie wręcz odmówiła transakcji. Ada uśmiechnęła się do niej krzywo i pokręciła głową z wyrazem twarzy, który ociekał niedowierzaniem lub kpiną. Mogli to sobie interpretować dowolnie. Ona ani nad tym się zbytnio nie zastanawiała, ani tym bardziej panowała. Tak jak i jej rozmówczyni, wkradła się w ruchy miotlarki niezręczna nerwowość.
- To chociaż daj mi ją naprawić. – powiedziała, wyrzucając ręce ni to przed siebie, ni to na boki, w bezradnym geście. Przecież na takiej miotle człowiek aż prosi się o wypadek.
Zresztą, jak tam chce, nie będę się o nic prosić.
Zmarszczyła brwi i zanim ktokolwiek zdążył cokolwiek dodać, popchnięta przez kogoś, kto akurat obok nich przechodził, odsunęła się i odeszła. Rzuciła im jeszcze ostatnie spojrzenie i wyjątkowo zirytowana, wróciła do kuzynki.
- Ludzie są okropnie dziwni. – wyrzuciła z siebie z ogromnym westchnięciem. Wzięła głęboki wdech, a potem wypuściła powietrze z wielkim świstem.
- Co tam wylosowałaś? – zapytała, próbując zmienić temat, chociaż jej brwi pozostały zmarszczone, a myśli krążyły wokół niedawnej wymiany zdań z nieznajomą kobietą.
@Fernah Slughorn @Heather Wood
Run, little rabbit, run
No, they'll never catch you, no, how
Don't ever stop or slow down
We're counting on you now
*