19.05.2024, 20:10 ✶
Dochodzi do siebie po wzmacnianej herbatce za zdrowie dziadka. Zerka pod stół, gdzie są Erik i Isaac.
Pić, tak potrzebował się szaleńczo napić. Dlatego pierwszy lepszy imbryk był idealny. Może gdyby Merlin trochę bardziej go umiłował to do gardła by wlał sobie przyjemnej ciepłej herbaty, a tak? Poczuł jak przełyk zaczyna go palić aż się zakrztusił za pierwszym łykiem, tylko potem już jakoś poszło gładko. Każde przyjęcie potrzebuje mieć tego najebanego wujka, który już przed rosołem ledwo może ustać na nogach. Dobrze, że tutaj już było dawno po krojeniu tortu. Otarł rękawem twarz odstawiając imbryk na stół i złapał za kawałek tortu, aby zagryźć nieco i złagodzić efekt jaki whisky wywarło na jego przełyk. A to, że z takim zapałem zjadł kawałek, że aż mu na nosie został kawałek kremu to inna sprawa.
Rozejrzał się wokół, próbując złapać ostrość, jeszcze nigdy tak szybko i tak dużo alkoholu w siebie nie wlewał, bitwa na ciasta wyglądała obiecująco, ale jedyną osobą, którą teraz byłby w stanie trafić był on sam. Potrząsnął głową, chcąc pozbyć się tego uczucia jakby znajdował się na łódce, dlatego postawił ostrożnie jeden krok i złapał się stołu. Usłyszawszy spod niego głosy zerknął tam zaciekawiony i na widok mini-Erika aż zachichotał.
- Ha, Erik, mógłbyś teraz być dumnym jeźdźcem kota. Kapitan Pazur i jego dumny jeździec Erik Longbottom, ruszają na ratunek ludziom w opresji - powiedział końcówkę dość podniosłym tonem, jakby właśnie czytał tytuł opowieści o podniosłym rycerzu
Pić, tak potrzebował się szaleńczo napić. Dlatego pierwszy lepszy imbryk był idealny. Może gdyby Merlin trochę bardziej go umiłował to do gardła by wlał sobie przyjemnej ciepłej herbaty, a tak? Poczuł jak przełyk zaczyna go palić aż się zakrztusił za pierwszym łykiem, tylko potem już jakoś poszło gładko. Każde przyjęcie potrzebuje mieć tego najebanego wujka, który już przed rosołem ledwo może ustać na nogach. Dobrze, że tutaj już było dawno po krojeniu tortu. Otarł rękawem twarz odstawiając imbryk na stół i złapał za kawałek tortu, aby zagryźć nieco i złagodzić efekt jaki whisky wywarło na jego przełyk. A to, że z takim zapałem zjadł kawałek, że aż mu na nosie został kawałek kremu to inna sprawa.
Rozejrzał się wokół, próbując złapać ostrość, jeszcze nigdy tak szybko i tak dużo alkoholu w siebie nie wlewał, bitwa na ciasta wyglądała obiecująco, ale jedyną osobą, którą teraz byłby w stanie trafić był on sam. Potrząsnął głową, chcąc pozbyć się tego uczucia jakby znajdował się na łódce, dlatego postawił ostrożnie jeden krok i złapał się stołu. Usłyszawszy spod niego głosy zerknął tam zaciekawiony i na widok mini-Erika aż zachichotał.
- Ha, Erik, mógłbyś teraz być dumnym jeźdźcem kota. Kapitan Pazur i jego dumny jeździec Erik Longbottom, ruszają na ratunek ludziom w opresji - powiedział końcówkę dość podniosłym tonem, jakby właśnie czytał tytuł opowieści o podniosłym rycerzu
Aura i nic