Aż powiększył oczy, jak dosłownie zaakcentowała jedno słowo, że jej koleżanka JEST w Brygadzie. Na zgodę uniósł dłoń na znak ”w porządku, okej”. Nie chciał jej niczym urazić. Ale tym samym potwierdziła mu co prawda, że Brenna nadal pracuje w Departamencie Tajemnic. Pracowita dziewczyna. Co więcej, Olivia dodała, że panna Longbottom nie podeszła do kursu aurorskiego?
”Nie podeszła do kursu aurorskiego?” Zadał pytanie w notesie na papierze. Quirke sama dopiero teraz się nad tym zastanowiła. Może powinna podpytać, co było tego przyczyną? Może lepiej czuła się w Brygadzie Uderzeniowej i nie planowała piąć się wyżej w swojej karierze?
Dziewczyna trochę zamyśliła w zastanowieniu, najpewniej nad sprawą samej Brenny i jej awansu. Nie miał pojęcia, że dumała nad jego karierą, którą porzucił po wydarzeniach jakie przeżył. Jakoś pogodził ze swoimi wyborami i trzymał się, próbując robić cokolwiek innego. Choćby pójść w ślady ojca.
Wrócili do tematu lokalu, gdzie wyjaśnił jej o co chodzi z tą surowością. Zgodził się, skinieniem głowy, z jej przypuszczeniami, jakoby lokale bez umeblowania, mogłyby być tańsze. To miało dużo sensu. Tyko wtedy on musiałby wydać pieniądze na zakup potrzebnych. Lub stworzyć takie ze swoich umiejętności.
Słysząc jej pytanie, kiedy sprawdzał godzinę w zegarku, przeniósł na nią swoje zaskoczone spojrzenie, ale uśmiechnął zaraz, pokręciwszy głową z uśmiechem, że go nie zanudza. Pewnie żartowała, bowiem dostrzegł ten uśmiech.
”Nigdy nie zanudzasz. Lubię słuchać kiedy mówisz.”Napisał dla wyjaśnienia, potwierdzenia. Bo przecież to wiedziała nie od dzisiaj. Nie mógł mówić, mógł ją słuchać. Gorzej, gdyby odebrano mu słuch, czy wzrok. Z brakiem mowy, mimo trudności w komunikacji, cieszył z tego co ma i mu oszczędzono.
Uspokajać go nie musiała, bowiem właśnie kobieta zbliżała się do ich stolika a on, że wysoki, dostrzegł to przy rozglądaniu się. Nie sądził jednak, że Olivia się przestraszy jej pojawienia. Co poskutkowało próbą wycofania się z wypowiedzianego nie do końca przekleństwa. Tłumaczenia się, że nie chodziło jej o kobietę i jedzenie. Olivia próbowała się wytłumaczyć. Tristan postanowił jej pomóc inaczej. Nie mógł powiedzieć, więc szybko napisał.
”Proszę wybaczyć. Koleżanka się trochę zamyśliła i tak już reaguje na niespodziewane pojawienie drugiej osoby. Dziękujemy za przyniesienie zamówienia.”Po napisaniu, wyrwał kartę i wstał, podając kobiecie nim odeszła. Zaskoczona, spojrzała na niego a po chwili na kartkę. Niepewnie, ale wzięła i przeczytała, gdyż nalegał, z uśmiechem i prośbą. Uśmiechnęła się i oddała mu świstek.
- W porządku. Smacznego państwu.
Odpowiedziała kelnerka i spojrzała przelotnie na jego towarzyszkę, po czym oddaliła się. Tristan zajął swoje miejsce, odetchnąwszy z ulgą, schował ten kawałek kartki do notesu. Spojrzał na swoją dziewczynę, badawczo czy jest wszystko w porządku.