Chyba zawsze przegrywał z Penny czy kimkolwiek na mugolskie tematy. Mimo prób wytłumaczenia się z czegoś, co palnąć potrafił nawet przypadkowo, bo gdzieś zasłyszał, zobaczył, może przypisał sobie opowiedziane wydarzenie przez kogoś, to jednak tutaj Penny wiedziała jak sprytnie zakręcić tematem.
Po jej słowach i oglądaniu tego uśmiechu satysfakcji, z jego ust wyszło jedynie westchnięcie przegranego. Co mógł zrobić? No nic nie zrobi.
Trzeba było skupić się w końcu na obmyśleniu planu zakończenia tej plotki, korzystnie dla obu stron. Przedstawił swoją propozycję koleżance, lecz ona widziała to jednak inaczej. Czy to znaczy, że myślała logiczniej od niego? I jak on się tutaj z nią dogada? Może dla świętego spokoju, przytaknie. Niech jej będzie.
Zastanowił się nad jej słowami, że może faktycznie to z urokiem się nie uda. Ale, piła przecież szampana. Nie, to też nie przejdzie.
Wysłuchał do końca. Pozwalając jej przedstawić swój plan działania. Uniósł brew ku górze, na pomysł o udaniu się z kimś na randkę. Ma znaleźć sobie pierwszą lepszą kobietę i zaprosić na randkę? Ostatnio po jednej poważnej dość wpadce, wolał z tym zdecydowanie uważać. Jeszcze narobi sobie w niedoszłych teściach wrogów i ojciec dopiero spisze go na straty.
Z dziennikarzami twierdziła, że poradzi sobie sama. Jak tym ostatnim razem. Chciał być miły! Okazać jej swoją pomoc, a ona wszystko sama. Kobiety. Znów westchnął.
- Niech Ci będzie. Umowa stoi.Zgodził się, najwyraźniej dla świętego spokoju i być może pozwolenia, aby przetestować plan działania Penny.
- W takim razie, ewakuuję się przed Tobą z tego sklepu.
Oznajmił, choć tak byłoby lepiej w sumie dla nich, aby nie wychodzili razem. Zgarnął swój kapelusz i założył na głowę. Stał jeszcze przed nią, po czym ujął jej dłoń i ucałował. Jak na dżentelmena przystało. Tak, na pożegnanie.
- Uważaj na siebie.
Odparł. Uśmiechnął. Puścił jej dłoń i jeżeli nie miała nic przeciwko, wyszedł zapleczem. Dziewczynę zostawił samą w sklepie, aby mogła dokończyć pewne sprawy i też wrócić do siebie.
Jakimś cudem, dogadali się. Jak to wyjdzie w praktyce? To się okaże.