- Fakt, też się chuja na tym znasz. - Stwierdziła jeszcze, bo miała świadomość, że bez sensu go o to pytać. Mogli sobie tutaj gdybać we dwójkę, kiedy żadne z nich tak naprawdę nie miało zbyt wielkiego rozeznania w temacie, o którym rozmawiali. Nie znam się, a się wypowiem, czy coś. Powinna znaleźć kogoś, kto ma o tym większą wiedzę na tematy spirytystyczne, czy chuj wie jakie.
Najgorsze było to, że naprawdę brała na poważnie te proste tłumaczenia Flynna. Nie uważała, żeby to była paranoja, a może sama zaczęła już w nią wpadać? Gdyby to był zwyczajny potwór, to już dawno by go wyczuła, przecież zawsze wyczuwała potwory, jej zmysły nigdy się nie myliły, dlaczego więc nie reagowały wtedy w nocy, gdy to coś na niej siedziało, może przez to, że był to sen? Po raz kolejny, było to tylko gdybanie.
Uśmiechnęła się słysząc jego komentarz. Nie wiedzieć czemu naprawdę wydawało jej się, że jest z nią szczery, w ogóle nie zakładała, że ktoś taki jak on może chcieć ją okłamywać, bo po co? Nie miał w tym żadnego celu. Edge zawsze mówił i robił to na co miał ochotę, no prawie zawsze (gdy nie było nad nim tej okropnej Fontaine). - Na pewno trudno dorównać twojej dziewczynie, nie zamierzam nawet z nią konkurować w tej dziedzinie. - Dodała jeszcze lekko, chociaż zastanawiała się o co mu chodzi, że się tak tym chwali, że jakąś ma. Co to musiała być za typiara, że ciągle o niej mówi.
- Nie, nie, nie, jeszcze ktoś was usłyszy, to bez sensu. - Bardzo dobrze, że zwrócił też na to uwagę. Musieli to rozwiązać inaczej.
- Jasne, rzygaj na niego dowoli, nie krępuj się. - Dodała jeszcze. - W takim wypadku widzimy się w jutro, znaczy ty widzisz się z nim, będę pokój obok. Zostawię ci jeszcze notkę, czy udało mi się wszystko załatwić. Dzięki wielkie Crow, na pewno ci się za to odwdzięczę. Muszę spadać. - Dodała jeszcze, nim wstała dopiła swój gin, po czym ruszyła w kierunku drzwi.