20.05.2024, 21:34 ✶
Wiedział, że od razu nie mógł mieć wszystkiego. Tego dnia, tego spotkania, musiało mu wystarczyć to, że może ją zobaczyć i porozmawiać. Zauważył, że kiedy ucałował jej dłoń, nie zabrała jej. Jakby, złagodniała? Nie chciał co prawda niczego przyspieszać. Był po prostu wdzięczny za szansę, jaką mu dała. Jakąkolwiek. Byleby mógł odnowić z nią znajomość, choćby do statusu przyjaźni. O ile będzie to możliwe i nic więcej nie stanie im na przeszkodzie. Zrozumiał swoje błędy.
- Zdecydowanie lepiej. Nie czuję tej presji ze strony rodziny, jaką miewałem w szpitalu. Na początku nie było łatwo. Praca jako uzdrowiciel była często w terenie niż w jednym miejscu. Nowe doświadczenie i zmiana otoczenia dużo mi dały. A teraz, sam zarządzam grupą uzdrowicieli.Rozwinął swoją odpowiedź, żeby nie powiedzieć samo ”dobrze”. To jej przecież parę lat temu powiedział jako pierwszej o swoich planach. Wyczekiwał zgłoszeń do pracy, wolnych etatów aż się zgłosił i dostał. Nawet, jeżeli jego ojcu nie za bardzo podobało się. Teraz pełnił stanowisko Zastępcy Szefa Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof.
- Jeżeli zaś chodzi o moje godziny pracy… Staram się nie siedzieć po godzinach.
Tutaj już gestykulował dłonią, jakby chciał ją zapewnić, że nie przeholowuje z nadmiarem obowiązków.
- Jednak jak są duże akcje, jak ostatnio na Beltame, to niestety… Nie mam wtedy wyboru. Sama pewnie wiesz, jak to jest w sytuacji ze szpitalem.
Niezbyt przyjemne wspomnienie, co się wtedy wydarzyło w maju na sabacie i w kniei. Coś, czego nikt się w sumie nie spodziewał. Upił łyk kawy, robiąc przy tym przerwę i dać może Camille chwilę na zadawanie kolejnych pytań.