Geraldine często nawiązywała znajomości z obcymi. Wystarczyło, by ktoś rzucił głupi komentarz, a gotowa była się odezwać. Nie zawsze kończyło się to w przyjemny sposób, bo była też pierwsza do rękoczynów, gdy ktoś tylko ją sprowokował, ta sytuacja jednak najwyraźniej dzięki jej rozmówcy miała się zakończyć bardziej przyjemnie. Nikt nie wyjdzie stąd bez zębów, jak mogło się wydawać jeszcze chwilę temu.
- Chyba nie do końca, bo jednak bardziej mi zaszłeś za skórę, niż gdybyś się odezwał. - Tyle, że ona była dosyć specyficzną osobą, może faktycznie przesadziła, ale ceniła sobie bezpośredniość, sama zawsze ją wybierała, a nie takie podchody i na siłę udawaną grzeczność.
Mulciber znała to nazwisko, na pewno ktoś od nich pracował w ministerstwie, wyszła tam jakaś draka, ale nie wiedziała do końca o co w tym chodziło. Nie interesowały ją specjalnie sprawy związane z tym miejscem.
Uścisk Ger był dosyć silny jak na kobietę, ale można się było tego spodziewać już na pierwszy rzut oka. Widać po niej było, że nie należy do tych delikatnych. - Czy miło to się dopiero okaże. - Dodała jeszcze, a kącik ust drgnął jej w uśmiechu. Trochę się z nim droczyła, taka już była.
- Nie wiem, czy spotkają cię tu dobre zmiany, sytuacja w Anglii jest dosyć napięta. - Jeśli szukał spokoju to zdecydowanie nie w tym miejscu. - Norwegia wydaje się być bardziej atrakcyjna pod tym względem, przynajmniej z tego, co pamiętam. - Była tam podczas jednej ze swoich wypraw, ale było to dosyć dawno temu.