Swoje wąsy wytarł dokładniej, niż Heather, ściągając śmietanę kciukiem i ją zlizując. I może wziąłby przykład z Brenny i po prostu zjadł tę śmietanę łyżeczką, żeby drugi raz się nie pobrudzić, ale... Po co? Podniósł kufel, upił kolejny łyk kremowego piwa, znowu mu się zrobiły wąsy, a on się do tego kufla po prostu uśmiechał. I wcale mu te wąsy nie przeszkadzały, chociaż i tak je starł.
-A to miałaś taki plan? Naprawdę? - skrzywił się trochę na tę perspektywę. -Znaczy... Duchy są fajne i takie tam, ale samemu być duchem... Też bym nie chciał tak latać przez wieczność w jednym miejscu, opowiadać wszystkim dookoła, jak umarłem. No i mój aloes też by umarł, bo kto by go podlewał? - gadziny faktycznie nie dało się tak łatwo zabić. Nie, żeby Nikolai próbował, ale był pod wrażeniem, że udało mu się zadbać o roślinkę.
-Więc ten Irytek jest materialny, tak? A próbował ktoś zrobić kawał jemu? No wiecie... Złapać jego za nos, kiedy się nie spodziewa? Zrzucić na niego żyrandol? Albo nie wiem... Słyszałem, że macie tu takie słodycze, które robią ci dziwne rzeczy? To prawda? Może na niego też by podziałało? Para z uszu? Albo nadmuchałby się jak balon? On jest gruby czy chudy?
Więcej pytań nie pamiętał, przynajmniej na razie, ale im więcej słyszał o Hogwarcie i wszystkim, co było związane z życiem w tym zamku, tym mocniej jego wewnętrzny zazdrosny chomik drapał łapkami o klatkę. Hogwart i Koldovstoretz były, jak dwa różne światy.
O Jęczącą Martę nie chciał pytać, bo sam przydomek tego ducha podpowiadał, że mógł to nie być najlepszy temat do rozmowy przy kremowym piwie, ale skoro Brenna sama o niej wspomniała w większej ilości słów...
-Albo po śmierci zostaje im widmo psychiki, którą mieli za życia? Bo człowiek z psychiką mógłby się jakoś zmienić, a taki duch... Na przykład właśnie ta Marta. Wiadomo, dlaczego ciągle płacze? Czemu się o wszystko obraża? - krótka przerwa na kolejny łyk piwa i starcie wąsów -Kiedy umarła? Jak do tego doszło? Dlaczego została w zamku? W jaki sposób umarła?
Z każdym kolejnym pytaniem przeskakiwał wzrokiem z Brenny na Heather i z Heather do Brenny, jakby jedno pytanie kierował do jednej z nich, a drugie do drugiej. I kiedy w końcu zamilkł, zaczął masować się po karku, który zaczął go pobolewać.