— Z obiektywnego punktu widzenia taka postawa jest dosyć krzywdząca. Ojciec bez świadomości tego, że jest ojcem, nie może nawet się skonfrontować z rolą, którą miałby przyjąć, dziecko jest odcinane od rodzica, a matka bierze na głowę wszystkie problemy — stwierdził po dłuższej chwili, starając się podkreślić, jak widzi podobną sytuację, wykluczając personalne odczucia względem Nory i Mabel. — Na marginesie, skoro to ktoś z naszych znajomych, to można z powodzeniem wykreślić wszystkich, z którymi wychodzimy gdzieś na co dzień. Mamy stały kontakt z Norą, nasi znajomi się mieszają, więc gdyby to był, powiedzmy Thomas, to Nora zareagowałaby już wcześniej. Spotkanie na balu aż tak by nią razem nie wstrząsnęło.
Czyli to musiał być ktoś dalszy, pomyślał, pomimo niechęci przed angażowaniem się w to śledztwo. Pierwsze co mu przyszło na myśl to ktoś z wysoko postawionych czarodziejskich rodzin. Ktoś, kto stosunkowo często bywał w towarzystwie Longbottomów z uwagi na ich pozycję społeczną, ale nie na tyle często, aby chodzili razem do pubów lub na sesję degustacyjną win w nowo-otwartej restauracji. Kto w takim razie łapał się do tej katego... Stop. Erik wbił paznokcie w wewnętrzną część dłoni, odcinając się od swoich rozmyślań. Nie powinien wybiegać tak daleko myślami. Rozmawiał z Brenną, więc to na niej powinien się skupić.
— Zna ją praktycznie tak dobrze, jak my — zauważył z ociąganiem. — Wprawdzie jest kotem, nawet jeśli inteligentniejszym od reszty, ale chyba potrafi wyłapać jej nastrój. Może faktycznie coś w tym jest. Z drugiej strony, to, że jej dalej zależy, to nie jest jakiś silny argument. Skoro nie miała z nim kontaktu, to po prostu nie udało jej się domknąć pewnych spraw.
Pokiwał powoli głową. Cóż, lata służby w Brygadzie pokazywały swoje owoce. Brenna nawet teoretyczne śledztwo i kolejne jego etapy potrafiła zaplanować z wyprzedzeniem, biorąc pod uwagę różne scenariusze. Tutaj wyjątkowo nie dopatrywał się typowego u niej czarnowidztwa, a pokazu umiejętności nabytych w toku rozwoju osobistego i zdobywania kolejnych doświadczeń w zawodzie.
— Przynajmniej masz jakiś plan. To się ceni — westchnął cicho. Miał wrażenie, że przez to, że Salemowi nie zamykał się pyszczek, zostali wplątani w niemałe bagno. I to takie, w którym tkwili od lat, nie do końca będąc świadomymi, że w każdej chwili może ono pochłonąć osoby im bliskie. — Wolałbym tego nie robić za plecami Nory, ale musimy brać poprawkę na to, że nie mamy kontroli nad Salemem. Skoro odezwał się o pomoc do Ciebie, to równie dobrze może się odezwać do kogoś innego, kto zna się z Norą, a nie zna sytuacji tak, jak my. Lub co gorsza, sam zacznie szpiegować, a rudy kot wypytujący przypadkowych facetów na ulicy o Norę, nie wróży dobrze. Jeśli to zrobisz, to przynajmniej będziesz miała kontrolę nad tą informacją i tym do kogo trafi. I może, jakimś cudem, przygotujemy dzięki temu Norę na różne scenariusze.
Cóż, moim zdaniem Nora siedziałaby jak na szpilkach przez całe urodziny i skorzystała z pierwszej okazji, żeby się schować przed tym gościem i nie podała żadnych wyjaśnień, twierdząc, że źle się czuje, pomyślał, jednak nie wygłosił tej koncepcji na głos. Czy była ona trafna? Sądził, iż było to prawdopodobne, jednak nie mógł też zakładać z góry, że jest w stanie przewidzieć każdy odruch swojej przyjaciółki. Poza tym nie wniosłoby to zbyt wiele do ich dyskusji. Na krawędzi jego świadomości pojawiła się jednak inna niepokojąca myśl: co jeśli to ojciec zorientuje się jako pierwszy i wtedy zacznie się rozróba? Ohohoho, to zdecydowanie nie była zachęcająca perspektywa.
— Jeśli zgodzisz się, żeby rozegrać to powoli i odpowiedzialnie, bez prób wymierzania sprawiedliwości na własną rękę, to Ci w tym pomogę — powiedział, zamiast dać jej konkretną odpowiedź. Nie mogła też oczekiwać, że po zrzuceniu mu na głowę tych wszystkich informacji, zatwierdzi lub odrzuci jej działania, odwróci się na pięcie i pójdzie jeść obiad. Skoro już się z nim tym podzieliła, to siedzieli w tym razem. Bez względu na to, jak miałoby się to zakończyć. — Nie robimy tego po to, aby jej zaszkodzić. Przynajmniej takie mamy usprawiedliwienie.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞