- Myślę, że może uda mi się jakoś obejść tę część, na pewno was zauważę ze swojego stoiska. - Wolałaby nie pytać o to Alexandra z racji na to, że poznali się w nie do końca przyjemnej atmosferze, z drugiej strony chętnie by go teraz spotkała i mu pokazała, że nic jej się nie stało, nie rąbnęła twarzą o podłogę, Flynn zadbał o to, żeby nic jej się nie stało, więc jej zaufanie miało jakiś sens. Rzadko kiedy myliła się, co do ludzi.
- Byłam gotowa to zrobić bez obejrzenia występu, po nim coś czuję, że zamiast w mojej sypialni to zawiśnie w klubokawiarni, żeby inni faktycznie mogli cię podziwiać, będę mogła się chwalić, że cię znam. - Panna Figg wydawała się naprawdę cieszyć z tego, że poznała kogoś takiego. Bez względu na to, co tam zademonstruje na pewno to zrobi - powiesi ten cholerny plakat na ścianie, chociaż będzie się gryzł z wystrojem wnętrza. Była w stanie to dla niego zrobić. Nie rzucała słów na wiatr. Nie do końca rozumiała z czego wynika to powątpiewanie, dlaczego był taki niedowartościowany? Nie dało się tego nie zauważyć w tym, co mówił. Ona naprawdę doceniała swoich bliskich, zawsze o wszystkich mówiła, jakby byli najwspanialsi na świecie, może i on dołączy do grona tych osób. Niektórzy pewnie uznaliby to za naiwności, takie szukanie zalet w drugim człowieku, ona jednak wolała patrzeć na świat właśnie w ten sposób.
Norka siedziała tuż obok Edga, wpatrywała się w niego z uśmiechem na ustach, czuła dziwną lekkość, jakby dzięki temu skokowi z wysokości pozbyła się jakiegoś balastu. - Chciałabym, pewnie, pokaż mi, jak wygląda twój dom, tylko czy nie wezmą mnie za intruza? - Po tym wcześniejszym spotkaniu z Alexandrem miała co do tego pewne obawy. - Ach tak, przyniosłam, pączki, bo mówiłeś, że lubisz słodycze, pewnie już ostygły, ciepłe są najlepsze, ale podejrzewam, że zimne też da się przełknąć.