— To prawda... — odpowiedziała córce. W jej przypadku były to obie rzeczy jednocześnie. Odkrywała, że dany mężczyzna absolutnie nie da jej szczęścia, przy okazji tracąc uczucie... na rzecz kolejnego obiektu westchnień.
— To dobre pytanie... Wydaje mi się, że głębsze uczucie jest wtedy, gdy potrafisz dostrzec wady drugiej osoby i odczuwać ich skutek... To chyba najprostszy "test". Przykładowo, jeśli wiesz, że dany mężczyzna ma tendencję do bycia opryskliwym... ale z jakiegoś powodu lubisz to w nim albo przynajmniej nie przeszkadza ci takie zachowanie... to najpewniej wciąż nie zdjęłaś całkiem różowych okularów.
Lubiła radzić córce, lubiła czuć się pomocna, dzielić się swoim doświadczeniem, przemyśleniami. Miała ich dużo, a okazji do tego typu rozmów mało.
Uśmiechnęła się radośnie na sugestię o plotkach w szpitalu.
— Nie bój się, nie to jest obecnie celem tamtejszych rozmów... Poza tym, pamiętaj, że nawet jeśli dla was, młodych, wyjście do baru nie jest niczym wielkim, wśród starszych osób takie spotkanie panny z kawalerem, wzbudza jednoznaczne skojarzenia. Nie miej nam za złe. Za naszych czasów kontakty z przeciwną płcią nie miały tyle swobody, co teraz — wyjaśniła pogodnie.