To wcale nie było niczym przyjemnym dla niej. Siedzenie tutaj i wysłuchiwanie, jak jej brat przystawia się do Flynna. Zdecydowanie wolała być w tej chwili gdzieś indziej, ale jednak musiała to zrobić. Musiała zobaczyć, czy coś mu opowie, coś konkretnego, co da jej jakieś wskazówki.
Rozmowa z początku wydawała się być o tym wszystkim, co jej nie interesowało. Miała świadomość jednak, że Edge musiał jakoś zacząć, nie mógł przecież od razu przejść do tego, co ją zastanawiało. Siedziała na tym parapecie i paliła papierosa, czas jej wtedy mijał szybciej.
Otworzyła szerzej oczy jedynie wtedy, kiedy Thoran wspomniał o tym, że nie może wyjechać, że coś trzyma go w Walii, co to takiego było? Nie miał przecież żadnych zobowiązań, dlatego ta odpowiedź ją zdziwiła. Będzie musiała się rozejrzeć i dowiedzieć, co takiego było w ich rodzinnych stronach, że nie mógł się zbytnio oddalać.
Później niestety zmienili temat. Wolała tego nie słuchać, musiała to rozejść, bo nie była w stanie usiedzieć.
Gdy wstała usłyszała głośny dźwięk, ktoś poleciał, uderzył w coś dosyć mocno, dołączył do tego odgłos pękającego szkła, butelki? Nie mogła mieć pewności co to było, zgadywała. Na samym końcu dotarł do niej pisk spanikowanego Crowa. Ostrzegał ją, że jeśli Thoran zacznie się do niego dobierać, to się na niego zrzyga, tyle, że to wcale nie brzmiało jak rzyganie, może musiał użyć siły? Może jej brat przesadził, wcale by to jej nie zdziwiło, a przecież Flynn miał dziewczynę, najwyraźniej nie chciał jej zdradzić.
Otworzyła drzwi od pokoju w którym się znajdowała. Przez moment, zastanawiała się, czy powinna zajrzeć do Thorana, czy jednak pobiec za Edgem, cóż, jeśli Edge go uszkodził, to szybko stamtąd nie wyjdzie, był to solidny argument, przez który wybrała Crowa, a nie swojego brata. Rzuciła się za nim po schodach.