21.05.2024, 22:41 ✶
- ...w wyrobie i w sprzedaży. - Odpowiedział Stanleyowi miło, acz profesjonalnie, ale miał wrażenie, że jego odpowiedź zniknęła w harmidrze tego, co wyrabiała Sophie. Dziewczyna była zupełnie niepoważna, ale Charlie sam nie mógł powstrzymać poszerzającego się uśmiechu, gdy dziewczyna wypluła ustami herbatę tak, jakby była co najmniej druzgotkiem plującym na plażowiczów! Biedny pan Borgin stał się nieumyślną ofiarą dziewczęcych wygłupów.
Zresztą, Charles nie miał możliwości mu pomóc, bo musiał zaraz martwić się o siebie. Leonard nie zamierzał pozostawać mu dłużny w dbaniu o zdrowie.
- Sam niewyraźnie wyglądasz. - Mruknął w jego stronę odpowiedzią godną pierwszoroczniaka. Zmrużył lekko oczy, patrząc, jak kiełbaska, której nie chciał, nie tylko znajduje się na talerzu, ale również na jego pysznym rogaliku z dżemem!!
Tego było za wiele i Charles nie zamierzał tolerować takiego zachowania. Musiał działać:
- Tato! - Poskarżył się więc głośno, odwracając się zaraz do Richarda i łapiąc go lekko za ramię, gdyby ten przypadkiem skupił się bardziej na bracie niż na problemach swojej latorośli. Norwegia nie była ważna, mogła poczekać, gdy teraz mieli większy kłopot: kiełbaskę w dżemie! To nie była konfitura, którą mogliby dodać do klopsików, a zwykły, klasyczny dżem! - Tato, zobacz, co on mi robi! Dokucza mi!- Jasno wskazywał winnego. I chociaż naprawdę miał ochotę na rogalika, to teraz cały apetyt mu przeszedł! Złapał za tę niezwykłą kulinarną mieszankę i przełożył ją na talerz brata, samemu zostając z niczym. Słysząc upomnienie ojca i polecenie, by pomóc, uderzył Leo barkiem w bok, a żeby tego było mało, wytarł o jego ubranie dżem, który został mu na palcach przy przenoszeniu niecodziennej kanapki. - Dobrze ci tak, Leo. To za to, że nie potrafisz się zachować. - Upomniał ostro braciszka.
Zresztą, Charles nie miał możliwości mu pomóc, bo musiał zaraz martwić się o siebie. Leonard nie zamierzał pozostawać mu dłużny w dbaniu o zdrowie.
- Sam niewyraźnie wyglądasz. - Mruknął w jego stronę odpowiedzią godną pierwszoroczniaka. Zmrużył lekko oczy, patrząc, jak kiełbaska, której nie chciał, nie tylko znajduje się na talerzu, ale również na jego pysznym rogaliku z dżemem!!
Tego było za wiele i Charles nie zamierzał tolerować takiego zachowania. Musiał działać:
- Tato! - Poskarżył się więc głośno, odwracając się zaraz do Richarda i łapiąc go lekko za ramię, gdyby ten przypadkiem skupił się bardziej na bracie niż na problemach swojej latorośli. Norwegia nie była ważna, mogła poczekać, gdy teraz mieli większy kłopot: kiełbaskę w dżemie! To nie była konfitura, którą mogliby dodać do klopsików, a zwykły, klasyczny dżem! - Tato, zobacz, co on mi robi! Dokucza mi!- Jasno wskazywał winnego. I chociaż naprawdę miał ochotę na rogalika, to teraz cały apetyt mu przeszedł! Złapał za tę niezwykłą kulinarną mieszankę i przełożył ją na talerz brata, samemu zostając z niczym. Słysząc upomnienie ojca i polecenie, by pomóc, uderzył Leo barkiem w bok, a żeby tego było mało, wytarł o jego ubranie dżem, który został mu na palcach przy przenoszeniu niecodziennej kanapki. - Dobrze ci tak, Leo. To za to, że nie potrafisz się zachować. - Upomniał ostro braciszka.