21.05.2024, 22:44 ✶
Całą noc nie zmrużył oka. Czuł się jakby umarł i trafił do raju. Do raju i do piekła jednocześnie to pewne. Dźwięków było milion. I CAŁY CZAS paliło się jakieś światło. Było straszliwie jasno, nie potrafił sobie z tym poradzić, jego nawykły do Doliny umysł wariował, nie mogąc pojąć czy to już ten właściwy moment, czy jest bezpiecznie, czy nie grozi im zagrożenie. Z drugiej strony Nora nasycona jego miłością i uwielbieniem spała spokojnie, więc też nie mógł zasnąć przecież, jeśli mógł palcami jeździć po jej nagim ramieniu, co czas jakiś całować jasne, piękne włosy, i rozmyślać o tym jak to będzie, gdy postawi swój warsztat, jak to będzie gdy na piętrze nie znajdzie się tylko jedna sypialnia, a dwie, dla niego i Nory oraz druga dla małej Mabel, która tak bardzo ucieszyła się na myśl, że mógłby być chłopakiem jej mamy. Czy tak samo entuzjastycznie zareaguje na wieści o zaręczynach? Czy to liczyło się jako zaręczyny, skoro to było tylko jego pióro, a nie złoto, diamenty, szmaragdy, na które nie było go stać. Jego rodzice nie potrzebowali nic więcej niż zaklętej trawy, której trwałośc odświeżali na swoich palcach każdego roku, ale Nora... Nie – przerywał sobie wtedy w myślach, poddając się woli śpiącej partnerki, która przecież prosiła by przestał wywyższać ją ponad miarę i z równą werwą i zaangażowaniem umniejszać sobie. Całował ją wtedy, głaskał po plecach, ciesząc się, że jego twarde opuszki mogą dotykać połaci jej miękkiej skóry i zachodząc w głowę jak to się właściwie stało, że jedno kichnięcie wywróciło cały jego świat do góry nogami.
Zasnął dopiero przed świtem, umęczony czuwaniem ale też ze wszechmiar szczęśliwy, gdy wszystkie jego demony zasnęły przed nim, pozostawiając mu głowę pełną miłości.
Gdy otworzył oczy zmroził go chłód i brak. Nie ma jej pomyślał, a jego serce momentalnie się zacisnęło, gdy ręką sprawdzał łóżko, czując momentalnie zacisk w gardle. To jednak nie był domek ogrodnika, a jej mieszkanie, wszędzie otaczał go jej zapach. Spróbował się wyciszyć i dopiero po chwili, gdy ostygł szum krwi, wyczuł woń przygotowywanego posiłku, usłyszał jej śpiew i... wszystko momentalnie odpuściło. Odetchnął chwilę, odwrócił uwagę od szczypiących oczu i ruszył do łazienki, by też wziąć prysznic, odświeżyć się bo Bardzo Długiej Nocy.
Kiedy zaszedł ją od tyłu, był pewien, że go nie słyszała. Skradał się jak kot, umiał to robić, zwłaszcza tu w mieście, gdzie wszystko tak hałasowało. Jego jedynym okryciem był ręcznik zawiązany na biodrach, skórę miał jeszcze wilgotną podobnie jak włosy. Dopadł do niej obejmując ją mocno w pasie, przyciskając do siebie i całując na oślep po uchu, szyi, głowie.
– Któż jest najsłodszy, ach któż... mógłbym Cię schrupać całą, tak pięknie, tak obłędnie pachniesz...– miast rozbawienia w głos wdarł się głodny pomruk.
Zasnął dopiero przed świtem, umęczony czuwaniem ale też ze wszechmiar szczęśliwy, gdy wszystkie jego demony zasnęły przed nim, pozostawiając mu głowę pełną miłości.
Gdy otworzył oczy zmroził go chłód i brak. Nie ma jej pomyślał, a jego serce momentalnie się zacisnęło, gdy ręką sprawdzał łóżko, czując momentalnie zacisk w gardle. To jednak nie był domek ogrodnika, a jej mieszkanie, wszędzie otaczał go jej zapach. Spróbował się wyciszyć i dopiero po chwili, gdy ostygł szum krwi, wyczuł woń przygotowywanego posiłku, usłyszał jej śpiew i... wszystko momentalnie odpuściło. Odetchnął chwilę, odwrócił uwagę od szczypiących oczu i ruszył do łazienki, by też wziąć prysznic, odświeżyć się bo Bardzo Długiej Nocy.
Kiedy zaszedł ją od tyłu, był pewien, że go nie słyszała. Skradał się jak kot, umiał to robić, zwłaszcza tu w mieście, gdzie wszystko tak hałasowało. Jego jedynym okryciem był ręcznik zawiązany na biodrach, skórę miał jeszcze wilgotną podobnie jak włosy. Dopadł do niej obejmując ją mocno w pasie, przyciskając do siebie i całując na oślep po uchu, szyi, głowie.
– Któż jest najsłodszy, ach któż... mógłbym Cię schrupać całą, tak pięknie, tak obłędnie pachniesz...– miast rozbawienia w głos wdarł się głodny pomruk.