22.05.2024, 11:49 ✶
– Ach tak... Kurwa dobrze, że Ci nic nie jest chodź, musimy... musimy spróbować się stąd wydostać.– Przyjęła te wiadomości z zaskoczenienm ale też prawda, że był mocno zapodziana w szkicowaniu i malowaniu, Windermere inspirowało ją, niepokoiło ale w sposób, który doskonale przekładał się na obrazy wychodzące spod jej rąk. Leki brała, wczoraj zdarzyło jej się zasnąć na pomoście, więc obecność Terry'ego, lub właściwie jej brak, były rzeczą bardzo drugorzędną, tak długo jak ktoś podsuwał jej co 12 godzin eliksir.
Poświeciła sobie po jamie i przede wszystkim po suficie, gdzie powinna być jakaś dziura, tunel przez który się tu dostały. Ziemia jednak pochłonęła je i najwidoczniej uznała, że przełyk nie będzie już potrzebny. Teraz musiały tym układem pokarmowym poszukać wyjścia... z drugiej strony. Ta metafora choć oczywiście najprawdopodobniej całkiem chybiona, przyniosła Millie jakiś dziwaczny spokój. Nie były w trumnie, miały tlen i ścieżkę, przez którą nie musiały się przeorywać (na razie) jak ślepe krety.
Dlatego, pilnując swoich różdżek, pozostawało im przeć na przód i cieszyć się, że nie mają dwóch metrów.
– Ja mogę pójść przodem, kurwa orientujesz się co to za chwasty? To są te same, które uciekają przed światłem? Chyba nie, bo by nas zeżarły jak nie miałyśmy odpalonych lumosów? – lekko krzywiąc się, ale też mrużąc oczy by więcej ziemi do nich się nie nawsypywało, zbliżyła świetlik do korzeni sprawdzając ich reakcję. Zupełnie jakby nie dość było jej eksperymentów. – Ale się odjebało. Złożyli kogoś w ofierze wiesz? Magia tego miejsca miesza ludziom w głowach, mogą się przez to nienawidzić, albo rzucać sobie do gardeł, więc bądź czujna jak Cię coś poliże po mózgu Penny. – Trochę cieszyła się, że wszystkie notatki i dowód rzeczowy zostawiła Morpheusowi, który najprawdopodobniej był na górze. Miał większe szanse dostarczyć je do tego komu trzeba było.
Jeśli tylko Penny pokazałaby jej trupa, Millie wykazałaby zawodowe zainteresowanie nim próbując ocenić jaki czas tu leży, szukając też w taki sposób żeby absolutnie nie dotykać ruszających się pnączy jakiś detali ubrania, biżuterii, torebki z dokumentami, które mogłyby pomóc ustalić tożsamość trupa. – Szlag, może to jest ta ofiara? Lepiej jej nie ruszać, bo jeszcze te korzonki sięgną po którąś z nas... – mruknęła.
Percepcja III na oględziny trupa
Poświeciła sobie po jamie i przede wszystkim po suficie, gdzie powinna być jakaś dziura, tunel przez który się tu dostały. Ziemia jednak pochłonęła je i najwidoczniej uznała, że przełyk nie będzie już potrzebny. Teraz musiały tym układem pokarmowym poszukać wyjścia... z drugiej strony. Ta metafora choć oczywiście najprawdopodobniej całkiem chybiona, przyniosła Millie jakiś dziwaczny spokój. Nie były w trumnie, miały tlen i ścieżkę, przez którą nie musiały się przeorywać (na razie) jak ślepe krety.
Dlatego, pilnując swoich różdżek, pozostawało im przeć na przód i cieszyć się, że nie mają dwóch metrów.
– Ja mogę pójść przodem, kurwa orientujesz się co to za chwasty? To są te same, które uciekają przed światłem? Chyba nie, bo by nas zeżarły jak nie miałyśmy odpalonych lumosów? – lekko krzywiąc się, ale też mrużąc oczy by więcej ziemi do nich się nie nawsypywało, zbliżyła świetlik do korzeni sprawdzając ich reakcję. Zupełnie jakby nie dość było jej eksperymentów. – Ale się odjebało. Złożyli kogoś w ofierze wiesz? Magia tego miejsca miesza ludziom w głowach, mogą się przez to nienawidzić, albo rzucać sobie do gardeł, więc bądź czujna jak Cię coś poliże po mózgu Penny. – Trochę cieszyła się, że wszystkie notatki i dowód rzeczowy zostawiła Morpheusowi, który najprawdopodobniej był na górze. Miał większe szanse dostarczyć je do tego komu trzeba było.
Jeśli tylko Penny pokazałaby jej trupa, Millie wykazałaby zawodowe zainteresowanie nim próbując ocenić jaki czas tu leży, szukając też w taki sposób żeby absolutnie nie dotykać ruszających się pnączy jakiś detali ubrania, biżuterii, torebki z dokumentami, które mogłyby pomóc ustalić tożsamość trupa. – Szlag, może to jest ta ofiara? Lepiej jej nie ruszać, bo jeszcze te korzonki sięgną po którąś z nas... – mruknęła.
Percepcja III na oględziny trupa
Rzut Z 1d100 - 46
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 52
Sukces!
Sukces!