22.05.2024, 15:48 ✶
Pali buraka z powodu kiecki, obija tort w Issaca
Nie miał pojęcia jak skończyli w wielkiej bitwie na jedzenie, z drugiej strony widząc tyle przyjaznych twarzy, w tym tych, z którymi podobne rzeczy wyrabiał w Hogwarcie… Nie, jednak wcale go to nie dziwiło.
A jednak gdyby miał wrócić myślami do tamtych czasów, to przecież towarzyszyłby by im Geraldine. Cholera. Powinien choć wysłać jej wiadomość z przeprosinami. A jednak bał się, że zjebał trochę za bardzo.
Nie chciał jednak uświadamiać sobie własnej głupoty, gdy obok śmigały kremowe wypieki, którymi łatwo było dostać przy chwili nieuwagi. Tak samo jak wrednymi zaklęciami.
Śmiał się właśnie z umazanej lukrem Millie, której nie udało się wybronić, gdy poczuł, nagle, jak jego sukienka robi się dziwnie ciasna. Zamrugał, patrząc, jak zdradliwy kawałek materiału z rozkloszowanej spódnicy zamienia się w zdecydowanie ZBYT dopasowaną.
- O kurwa - wydusił, gdy zdał sobie sprawę, że ledwo może się w tym ruszyć.
Jego jakiekolwiek resztki komfortu poszły sobie na spacer, gdy rozejrzał się, próbując znaleźć odpowiedzialną za podkreślanie jego kształtów osobę. Nie dostrzegł jednak nikogo. Może dlatego, że zdrajca siedział pod stołem.
- Bardzo zabawne - mruknął, czując, jak lekko się czerwieni. Miał jednak zamiar godnie znieść przeciwności losu. Szczególnie, że nie mógł czuć się bezpiecznie.
W ostatniej chwili dostrzegł lecące w jego stronę ciasto, które postanowił odbić nieszczęsnym flamingiem w stronę Isaaca. Refleks byłego pałkarza zobowiązywał.
Na odbicie ciasta w stronę Issaca (x2 bo były pałkarz Gryffindoru)
Nie miał pojęcia jak skończyli w wielkiej bitwie na jedzenie, z drugiej strony widząc tyle przyjaznych twarzy, w tym tych, z którymi podobne rzeczy wyrabiał w Hogwarcie… Nie, jednak wcale go to nie dziwiło.
A jednak gdyby miał wrócić myślami do tamtych czasów, to przecież towarzyszyłby by im Geraldine. Cholera. Powinien choć wysłać jej wiadomość z przeprosinami. A jednak bał się, że zjebał trochę za bardzo.
Nie chciał jednak uświadamiać sobie własnej głupoty, gdy obok śmigały kremowe wypieki, którymi łatwo było dostać przy chwili nieuwagi. Tak samo jak wrednymi zaklęciami.
Śmiał się właśnie z umazanej lukrem Millie, której nie udało się wybronić, gdy poczuł, nagle, jak jego sukienka robi się dziwnie ciasna. Zamrugał, patrząc, jak zdradliwy kawałek materiału z rozkloszowanej spódnicy zamienia się w zdecydowanie ZBYT dopasowaną.
- O kurwa - wydusił, gdy zdał sobie sprawę, że ledwo może się w tym ruszyć.
Jego jakiekolwiek resztki komfortu poszły sobie na spacer, gdy rozejrzał się, próbując znaleźć odpowiedzialną za podkreślanie jego kształtów osobę. Nie dostrzegł jednak nikogo. Może dlatego, że zdrajca siedział pod stołem.
- Bardzo zabawne - mruknął, czując, jak lekko się czerwieni. Miał jednak zamiar godnie znieść przeciwności losu. Szczególnie, że nie mógł czuć się bezpiecznie.
W ostatniej chwili dostrzegł lecące w jego stronę ciasto, które postanowił odbić nieszczęsnym flamingiem w stronę Isaaca. Refleks byłego pałkarza zobowiązywał.
Na odbicie ciasta w stronę Issaca (x2 bo były pałkarz Gryffindoru)
Rzut N 1d100 - 94
Sukces!
Sukces!
Rzut N 1d100 - 95
Sukces!
Sukces!