22.05.2024, 16:13 ✶
Cóż, przynajmniej jeden z nich potrafił używać swoich oczu, albo przynajmniej patrzył w odpowiednim kierunku. Bo im dłużej Bulstrode rozglądał się dookoła, tym bardziej miał wrażenie, że jednak zgubili trop i zwyczajnie znaleźli się w martwym punkcie. Mogli próbować szukać nieco dalej, zwiększając obszar poszukiwań, tak samo jak i próbować rzucać zaklęcia rozpraszające, ale całe szczęście Lestrange odezwał się, wskazując im kierunek, gdzie powinni skierować swoją uwagę.
Atreus zbliżył się do niego natychmiast, pochylając nad kucającym mężczyzną, który rozchylał suche źdźbła traw. Na pierwszy rzut oka wydawały się zwyczajnie rosnącą w tym miejscu trawą, ale kiedy tylko zostały dotknięte, uległy w nienaturalny sposób.
- Na całe szczęście, dość marnie - rzucił z pewnym zadowoleniem, klepiąc Rudophusa po ramieniu, zanim wyprostował się i spojrzał w kierunku, gdzie zachęcająco prowadził właśnie odkryty szlak.
Różdżka delikatnie podrygiwała w jego dłoni, kiedy przesuwali się wzdłuż znalezionych śladów. Im dalej szli, tym bardziej aurorowi wydawało się, że zabieg z trawą nie tyle miał faktycznie uniemożliwić komukolwiek podążenie po śladach, co najwyżej opóźnienie odnalezienie ich. Otaczająca ich bytność ludzka była aż nadto łatwa do dostrzeżenia, wyznaczana kolejnymi zniszczeniami w naturze. Niemniej jednak, z każdym kolejnym krokiem towarzyszące Atreusowi dziwne, nienaturalne uczucie wydawało się pogłębiać. Coś w środku ochoczo podpowiadało z zadowoleniem, że obrana przez nich ścieżka była właściwa - zapraszało wręcz, by czym prędzej nią podążyć i najlepiej przestać być aż tak uważnym. Po części podziałało, bo niemal przeszli obok ziejącego we wzgórzu wejścia do jaskini, ale na szczęście któryś z nich zwrócił na nie uwagę.
Lestrange machnął różdżka, a Bulstrode na moment pochylił się nad znajdującą przy wejściu sprzączką. Wcześniej znaleźli skrawki munduru aurora, więc może i ten tutaj element należał wcześniej do tego zestawu. Bulstrode wyprostował się po szybkich oględzinach i spojrzał na niewymownego.
- Nie dajcie się zabić? - wzruszył ramionami. Nie przyszedł tutaj, żeby im robić jakieś przemowy motywacyjne, albo mówić co mają robić. Wszyscy tutaj mieli już trochę czasu wypracowane w Ministerstwie, a przez to zakładał że wiedzieli, jak powinni się zachować. No i że posiadają odrobinę instynktów samozachowawczych.
Ruszył przed siebie, pierwszy wchodząc do jaskini i unosząc różdżkę, żeby za pomocą Lumos oświetlić sobie ewentualnie drogę. Rozglądał się, ale cała atmosfera tego miejsca, to jak zachęcało do całego podążania śladami, działała mu na nerwy. Ocierała się w dziwny sposób o to, jak majowy rytuał manipulował jego uczuciami. Dlatego oprócz zapalenia światła, Atreus zaczął się rozglądać we właściwy dla aurowidza sposób, z pewną podejrzliwością szukając w otoczeniu... czegoś.
rzucam na percepcję aurowidza
Atreus zbliżył się do niego natychmiast, pochylając nad kucającym mężczyzną, który rozchylał suche źdźbła traw. Na pierwszy rzut oka wydawały się zwyczajnie rosnącą w tym miejscu trawą, ale kiedy tylko zostały dotknięte, uległy w nienaturalny sposób.
- Na całe szczęście, dość marnie - rzucił z pewnym zadowoleniem, klepiąc Rudophusa po ramieniu, zanim wyprostował się i spojrzał w kierunku, gdzie zachęcająco prowadził właśnie odkryty szlak.
Różdżka delikatnie podrygiwała w jego dłoni, kiedy przesuwali się wzdłuż znalezionych śladów. Im dalej szli, tym bardziej aurorowi wydawało się, że zabieg z trawą nie tyle miał faktycznie uniemożliwić komukolwiek podążenie po śladach, co najwyżej opóźnienie odnalezienie ich. Otaczająca ich bytność ludzka była aż nadto łatwa do dostrzeżenia, wyznaczana kolejnymi zniszczeniami w naturze. Niemniej jednak, z każdym kolejnym krokiem towarzyszące Atreusowi dziwne, nienaturalne uczucie wydawało się pogłębiać. Coś w środku ochoczo podpowiadało z zadowoleniem, że obrana przez nich ścieżka była właściwa - zapraszało wręcz, by czym prędzej nią podążyć i najlepiej przestać być aż tak uważnym. Po części podziałało, bo niemal przeszli obok ziejącego we wzgórzu wejścia do jaskini, ale na szczęście któryś z nich zwrócił na nie uwagę.
Lestrange machnął różdżka, a Bulstrode na moment pochylił się nad znajdującą przy wejściu sprzączką. Wcześniej znaleźli skrawki munduru aurora, więc może i ten tutaj element należał wcześniej do tego zestawu. Bulstrode wyprostował się po szybkich oględzinach i spojrzał na niewymownego.
- Nie dajcie się zabić? - wzruszył ramionami. Nie przyszedł tutaj, żeby im robić jakieś przemowy motywacyjne, albo mówić co mają robić. Wszyscy tutaj mieli już trochę czasu wypracowane w Ministerstwie, a przez to zakładał że wiedzieli, jak powinni się zachować. No i że posiadają odrobinę instynktów samozachowawczych.
Ruszył przed siebie, pierwszy wchodząc do jaskini i unosząc różdżkę, żeby za pomocą Lumos oświetlić sobie ewentualnie drogę. Rozglądał się, ale cała atmosfera tego miejsca, to jak zachęcało do całego podążania śladami, działała mu na nerwy. Ocierała się w dziwny sposób o to, jak majowy rytuał manipulował jego uczuciami. Dlatego oprócz zapalenia światła, Atreus zaczął się rozglądać we właściwy dla aurowidza sposób, z pewną podejrzliwością szukając w otoczeniu... czegoś.
rzucam na percepcję aurowidza
Rzut Z 1d100 - 32
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 98
Sukces!
Sukces!