Na jego drodze nie było nic godnego uwagi. Natura rozsiała to miejsce bujną trawą, twardą glebą, więc ciężko było tym razem cokolwiek dostrzec. Dopiero usłyszawszy głos Rodolphusa, skierował jego stronę wzrok. Ruszył w jego kierunku, pozwalając, aby to raczej Atreus jako auror pierwszy ocenił znalezione ślady. Stał za nimi. Mając też oczy dookoła terenu, w razie gdyby coś nagle i niespodziewanie się pojawiło. Kiedy zaś towarzysze ruszyli dalej, podążył za nimi. Różdżkę cały czas mając w pogotowiu.
Szli w dalszym milczeniu i skupieniu, docierając do miejsca, które jakby zachęcało do dalszej podróży. To dziwne uczucie. Czy powinien w ogóle coś odczuwać? Czy tutaj faktycznie działała jakaś magia? Jeżeli cokolwiek miałoby oddziaływać na jego umysł nie powinno. Jako że był oklumentą.
Nie myślał nad tym zbyt długo. Znaleziona jaskinia nie budziła sobą niczego dobrego. Ciemno i łatwo się zgubić. Nie dać się zabić? Łatwo powiedzieć. Tak rzekł, Bulstrode, kiedy zadecydował, że jednak wchodzą do wnętrza nieznanego i niezbadanego terenu, wnętrza jamy wzgórza. Westchnął, użył zaklęcia lumos na swojej różdżce i wszedł do środka za aurorem. Choć ze względu na swój wysoki dość wzrost, musiał się pochylić. Nie będzie przecież szedł na kolanach. Chyba, że dalsza droga w ciemnościach jaskini, ukaże tunele, które okażą się być mniejsze.
Rzut na oklumencję
Sukces!
Sukces!