22.05.2024, 19:59 ✶
Atreus łypnął na nią, kiedy pochyliła się nad nim, chcąc rzucić badające zaklęcie. Oczywiście, że specjalistą w tej dziedzinie nie był, ale nic nie stało mu na przeszkodzie, żeby próbować nim być, szczególnie jeśli rozchodziło się o jego własną głowę w tym momencie. Nie lubił tych sondujących zaklęć, które przemykały przez ciało, odkrywając wszelkie bolączki, ale sam nie był do końca pewien dlaczego.
- A wiesz, jak jest mniej pracy w biurze, to sobie przeglądam notatki z kursów w Mungu - rzucił z przekąsem, krzywiąc się kiedy machnęła różdżką, rzucając odpowiednie zaklęcie. Czujne spojrzenie śledziło kolejne ruchy siostry, ale kiedy wspomniała o rankingu, jej brat zmarszczył brwi. - Słucham? Czwarty? Wypraszam to sobie! Byłem przecież trzeci - rzucił, nawet trochę oburzony, bo kto to widział, żeby mu tak miejsce zamieniać. Antoś mógł być przyzwoitym kawalerem, ale o wiele bardziej pasowało mu przyznane mu czwarte i niedoczekanie, żeby się z nim Bulstrode zamieniał. Bardzo miło było z jej strony, że tak się martwiła żeby przypadkiem mu ktoś niekorzystnego zdjęcia nie zrobił, ale mogła chociaż posortować sobie odpowiednio fakty.
Kiedy podała mu łyżeczkę z eliksirem, spojrzał na nią z powątpiewaniem. Liczył chyba na coś więcej, ale po chwili krzywienia się nad zawartością, chyba tylko na pokaz, w końcu przyjął specyfik i wypił go.
- Tak mało? - zapytał, oblizując łyżeczkę, jak przystało na dzielnego pacjenta. Ale zaaplikowanie lekarstwa nie było końcem jego krzywienia się, bo zaraz Florence znowu powiedziała absolutnie okropne rzeczy. - Wypraszam sobie - żachnął się wyraźnie, odkładając sztuciec na znajdujący się przy kanapie stoliczek. - Pozwoliłem jej wygrać. Od czasu do czasu się jej należy.
Spojrzenie błękitnych oczu mimowolnie opadło, kiedy siostra wspomniała o tym, jak w ogóle z ich domowym skrzatem musiał walczyć. Skończył na tych ścieżkach na kolanach? Chyba nie, a przynajmniej sobie nie przypominał. Spodnie też wyglądały na czyste, pomijając ciemniejsze smugi, pozostawione w miejscach gdzie wycierał w nie ręce.
- Stanął na stołku w kuchni. Wiesz, tym takim wysokim - burknął po chwili w odpowiedzi, z teatralną niechęcią wyciągając w jej stronę skaleczoną dłoń, kiedy mu kazała. - Nic takiego, tylko rozbita szklanka.
- A wiesz, jak jest mniej pracy w biurze, to sobie przeglądam notatki z kursów w Mungu - rzucił z przekąsem, krzywiąc się kiedy machnęła różdżką, rzucając odpowiednie zaklęcie. Czujne spojrzenie śledziło kolejne ruchy siostry, ale kiedy wspomniała o rankingu, jej brat zmarszczył brwi. - Słucham? Czwarty? Wypraszam to sobie! Byłem przecież trzeci - rzucił, nawet trochę oburzony, bo kto to widział, żeby mu tak miejsce zamieniać. Antoś mógł być przyzwoitym kawalerem, ale o wiele bardziej pasowało mu przyznane mu czwarte i niedoczekanie, żeby się z nim Bulstrode zamieniał. Bardzo miło było z jej strony, że tak się martwiła żeby przypadkiem mu ktoś niekorzystnego zdjęcia nie zrobił, ale mogła chociaż posortować sobie odpowiednio fakty.
Kiedy podała mu łyżeczkę z eliksirem, spojrzał na nią z powątpiewaniem. Liczył chyba na coś więcej, ale po chwili krzywienia się nad zawartością, chyba tylko na pokaz, w końcu przyjął specyfik i wypił go.
- Tak mało? - zapytał, oblizując łyżeczkę, jak przystało na dzielnego pacjenta. Ale zaaplikowanie lekarstwa nie było końcem jego krzywienia się, bo zaraz Florence znowu powiedziała absolutnie okropne rzeczy. - Wypraszam sobie - żachnął się wyraźnie, odkładając sztuciec na znajdujący się przy kanapie stoliczek. - Pozwoliłem jej wygrać. Od czasu do czasu się jej należy.
Spojrzenie błękitnych oczu mimowolnie opadło, kiedy siostra wspomniała o tym, jak w ogóle z ich domowym skrzatem musiał walczyć. Skończył na tych ścieżkach na kolanach? Chyba nie, a przynajmniej sobie nie przypominał. Spodnie też wyglądały na czyste, pomijając ciemniejsze smugi, pozostawione w miejscach gdzie wycierał w nie ręce.
- Stanął na stołku w kuchni. Wiesz, tym takim wysokim - burknął po chwili w odpowiedzi, z teatralną niechęcią wyciągając w jej stronę skaleczoną dłoń, kiedy mu kazała. - Nic takiego, tylko rozbita szklanka.