23.05.2024, 01:54 ✶
W normalnych okolicznościach byłby zadowolony, uwielbiał ten sposób bycia Brenny i to, że słowa płynęły z jej ust wartkim potokiem, zupełnie jakby nie mieściły się wewnątrz niej i potrzebowały znaleźć ujście. Sam był raczej tym typem człowieka, który wolał słuchać od czasu do czasu wtrącając nieco swoich trzech knutów. Gdzieś z tyłu głowy zanotował sobie w mentalnym notesie, aby dopytać ją bardziej o te przygodę w domu mugola, jednak teraz bardziej zaintrygowany był kwestią kocią.
- Został, nie zabrałbym go tutaj, może doczepił się przy teleportacji? Ale raczej bym poczuł - nie był na tyle głupi, żeby zabierać Kapitana Pazura na sprzątanie domu, gdzie do końca nie wiedzieli czy coś nie czai się po kątach.
Zamarł, dosłownie zastygł w połowie ruchu, kiedy jego oczom ukazał się jego kocur w tragicznym stanie. Na moment przestał nawet oddychać, nim panika i strach uderzyły go z taką siłą, że potrzebował znaleźć dla nich ujście we wrzasku.
- PAZUR! Hej stary, co jest, wstawaj! - dopadł do kota leżącego na ziemi i delikatnie próbując go dotknąć, zbadać, jakoś pomóc, przecież to nie może być prawda? Nie, to nie działo się naprawdę, to musiał być tylko jakiś okropny sen. - Brenna, pomóż! - jęknął pełnym przerażania, łamiącym się głosem.
- Został, nie zabrałbym go tutaj, może doczepił się przy teleportacji? Ale raczej bym poczuł - nie był na tyle głupi, żeby zabierać Kapitana Pazura na sprzątanie domu, gdzie do końca nie wiedzieli czy coś nie czai się po kątach.
Zamarł, dosłownie zastygł w połowie ruchu, kiedy jego oczom ukazał się jego kocur w tragicznym stanie. Na moment przestał nawet oddychać, nim panika i strach uderzyły go z taką siłą, że potrzebował znaleźć dla nich ujście we wrzasku.
- PAZUR! Hej stary, co jest, wstawaj! - dopadł do kota leżącego na ziemi i delikatnie próbując go dotknąć, zbadać, jakoś pomóc, przecież to nie może być prawda? Nie, to nie działo się naprawdę, to musiał być tylko jakiś okropny sen. - Brenna, pomóż! - jęknął pełnym przerażania, łamiącym się głosem.