26.12.2022, 14:12 ✶
Brenna go nie dosłyszała. Ale nawet gdyby usłyszała… pomyślałaby tylko, że Charles ma rację. Przecież to dlatego nadstawiała karku w nielegalnej, oficjalnie nie istniejącej organizacji.
- Rzeczy niemożliwe załatwiamy od ręki, na cuda trzeba chwilę poczekać – odparła, ale raczej automatycznie niż faktycznie chcąc żartował. Dłoń zacisnęła na nadgarstku Patricka, otwierając drugą i demonstrując mu, co na niej leżało. – Należy do brata Charlesa, który tam zginął – mruknęła krótko, sądząc, że ten zrozumie, co chciała przekazać. Brenna nie chwaliła się widmowidzeniem na prawo i lewo, ale akurat Steward o nim wiedział: używała tej zdolności w pracy, jeżeli okoliczności tego wymagały, a poza tym przed Dumbledorem i co za tym idzie Patrickiem, Longbottom nie ukrywałaby przydatnych umiejętności.
- Już mówiłam, Charles, oczywiście, że pomogę i wybrałeś dobre miejsce – zapewniła. Na razie tylko we własnym imieniu, ale cokolwiek nie miał zdecydować Steward, Brenna nie wątpiła, że Zakon nie zignoruje tak po prostu dwóch trupów, które padły z rąk śmierciożerców. Dom Longbottomów był po prostu chwilowo najlepszym wyborem: domy Heather albo Camerona mogli już obserwować, podobnie jak najbliższych przyjaciół czy byłych ukochanych Charlesa. A tutaj nie dość, że posiadłość była dobrze chroniona, to jeszcze zamieszkana przez stado osób wprawionych w pojedynkach.
Zerknęła to na niego, to na Patricka.
- Proponuję, że zaprowadzę Charliego na górę, obudzę Erika, by wiedział, co się dzieje i… pójdziemy sprawdzić to mieszkanie? Rozważaliśmy upozorowanie samobójstwa Charlesa, ale myślę, że nad tym planem powinien mieć czas pomyśleć – mruknęła, spoglądając na Patricka. Dość delikatnie sugerowała, że nie jest to najlepsza pora na dalsze przesłuchanie Rockwooda, na które ten nie miał siły. Po drodze mogła opisać Stewardowi, co jeszcze od niego usłyszała.
Poza tym miała sygnet i nawet gdyby ufali mu całkowicie, powinna była go wykorzystać. Optymistycznie zakładając, że sprawdzenie mieszkania Christie nie skończy się walką ze śmierciożercami, to po zajęciu się tym, być może zgłoszeniu do ministerstwa śmierci Brygadzistki, mogła w Strażnicy rozstawić krąg. Nie tylko po to, by spróbować obejrzeć chwilę ataku, bo mogli zobaczyć coś przydatnego. Jeżeli rodzice Charlesa służyli Voldemortowi, istniała szansa, że rozmawiali o tym ze starszym synem, a jej uda się coś z tych rozmów podsłuchać, zanim zwróci go Charlesowi.
- Rzeczy niemożliwe załatwiamy od ręki, na cuda trzeba chwilę poczekać – odparła, ale raczej automatycznie niż faktycznie chcąc żartował. Dłoń zacisnęła na nadgarstku Patricka, otwierając drugą i demonstrując mu, co na niej leżało. – Należy do brata Charlesa, który tam zginął – mruknęła krótko, sądząc, że ten zrozumie, co chciała przekazać. Brenna nie chwaliła się widmowidzeniem na prawo i lewo, ale akurat Steward o nim wiedział: używała tej zdolności w pracy, jeżeli okoliczności tego wymagały, a poza tym przed Dumbledorem i co za tym idzie Patrickiem, Longbottom nie ukrywałaby przydatnych umiejętności.
- Już mówiłam, Charles, oczywiście, że pomogę i wybrałeś dobre miejsce – zapewniła. Na razie tylko we własnym imieniu, ale cokolwiek nie miał zdecydować Steward, Brenna nie wątpiła, że Zakon nie zignoruje tak po prostu dwóch trupów, które padły z rąk śmierciożerców. Dom Longbottomów był po prostu chwilowo najlepszym wyborem: domy Heather albo Camerona mogli już obserwować, podobnie jak najbliższych przyjaciół czy byłych ukochanych Charlesa. A tutaj nie dość, że posiadłość była dobrze chroniona, to jeszcze zamieszkana przez stado osób wprawionych w pojedynkach.
Zerknęła to na niego, to na Patricka.
- Proponuję, że zaprowadzę Charliego na górę, obudzę Erika, by wiedział, co się dzieje i… pójdziemy sprawdzić to mieszkanie? Rozważaliśmy upozorowanie samobójstwa Charlesa, ale myślę, że nad tym planem powinien mieć czas pomyśleć – mruknęła, spoglądając na Patricka. Dość delikatnie sugerowała, że nie jest to najlepsza pora na dalsze przesłuchanie Rockwooda, na które ten nie miał siły. Po drodze mogła opisać Stewardowi, co jeszcze od niego usłyszała.
Poza tym miała sygnet i nawet gdyby ufali mu całkowicie, powinna była go wykorzystać. Optymistycznie zakładając, że sprawdzenie mieszkania Christie nie skończy się walką ze śmierciożercami, to po zajęciu się tym, być może zgłoszeniu do ministerstwa śmierci Brygadzistki, mogła w Strażnicy rozstawić krąg. Nie tylko po to, by spróbować obejrzeć chwilę ataku, bo mogli zobaczyć coś przydatnego. Jeżeli rodzice Charlesa służyli Voldemortowi, istniała szansa, że rozmawiali o tym ze starszym synem, a jej uda się coś z tych rozmów podsłuchać, zanim zwróci go Charlesowi.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.