Heather nie była jedyną, która praktycznie wsadziła nos w śmietanę i siedziała z białymi wąsami (dopóki ich nie starła), więc czy było tutaj miejsce na wstyd? Może tak, gdyby siedzieli z grupą czystokrwistych arystokratów, których plecy omal nie łamały się, jak patyki, od ciągłego prostowania się, a mały paluszek odginali nawet podczas jedzenia ciasta widelczykiem. Byli jednak tylko we trójkę, względnie normalni, a pozostali klienci Trzech Mioteł byli bardziej zajęci swoimi rozmowami, niż rozglądaniem się, kto się upaćkał śmietaną.
-Jeśli mają tam cukierki, po których para mi buchnie z uszu, to pewnie - z szerokim uśmiechem przyjął propozycję Brenny.
Jęcząca Marta... Biedna dziewczyna... Jego brwi powędrowały w górę, gdy Brenna wspomniała o domniemanym pochodzeniu dziewczynki. Ach, racja - Hogwart przyjmował w swoje bramy nie tylko czarodziei czystej krwi, ale również półkrwi i tych, którzy urodzili się w rodzinach mugolskich. Vlad wspominał mu o tym niedługo po przyjeździe Nikolaia. Zaraz wzrok chłopaka padł na Heather.
-Nawet, jeśli była mugolskiego pochodzenia, to nikt się tym nie zainteresował? - było to co najmniej dziwne. -Znaczy... Jeśli to nie było morderstwo, a zwykły wypadek, czy profesorowie, dyrektor albo Ministerstwo nie powinni tego sprawdzić? A jeśli doszłoby ponownie do takiego wypadku?
Niechby to był zwykły wypadek, na przykład, podczas warzenia eliksiru. Jeżeli coś poszło nie tak i powstała mikstura w jakiś sposób doprowadziła do śmierci uczennicy, logicznym byłoby, gdyby grono pedagogiczne przyjrzało się tej sprawie i zakazali uczniom podejmowania prób samodzielnego warzenia owego eliksiry. Jeżeli był to wypadek typu "nie zauważyła dziury, wpadła, spadła i skręciła kark", powinni tymczasowo zamknąć korytarz i załatać dziurę, żeby nikt inni do niej nie wpadł. Jeżeli faktycznie był to wypadek, czy ówczesny dyrektor zrobił cokolwiek, by w przyszłości podobne sytuacje nie powtórzyło się?
-A jeśli faktycznie było to morderstwo, to skąd wiadomo, że morderca nie ukrywał się do końca swojej nauki? Może ktoś prześladował tę Martę i planował ją zabić?
Kolejny łyk kremowego piwa. Ach, było pyszne...
-A jej rodzice? - no właśnie. -Nie żądali, by ustalić przyczynę jej śmierci? Znaleźć sprawcę? Ukarać go? W końcu miała dopiero czternaście lat. Ciężko mi uwierzyć, że dyrektor i Ministerstwo mogliby tak po prostu zatuszować sprawę śmierci uczennicy, uznając, że był to jedynie wypadek.
Czy takie podejście nie oznaczałoby, że dyrekcja nie przejęła się tragicznym losem dziewczynki? Że nie była to dla nich na tyle straszna tragedia, by szukać sprawiedliwości? Ktoś mógłby powiązać to z pochodzeniem młodej Marty.
-Nie mówi nic więcej? Tylko tyle, że umarła w łazience? Duchy chyba powinny pamiętać swoje ostatnie chwile życia, prawda? Czy ktoś próbował dowiedzieć się od niej czegoś więcej? Może spróbować czymś sprowokować jej pamięć, żeby przypomniała sobie więcej?
Nikolai nie był pewien, jak to działało u duchów, ale przecież były przypadki, gdy osoba z zaburzeniami pamięci przypominała sobie jakieś szczegóły, gdy widziała jakąś konkretną rzecz. Może akurat na Martę by to podziałało...
Nikolai zamyślił się chwilę nad jeszcze innymi informacjami o brytyjskiej Szkole Magii, które posiadał.
Czy Hogwart rzeczywiście był tak bezpieczny?