23.05.2024, 21:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.05.2024, 21:07 przez Leonard Mulciber.)
Choć wydawało mu się, że już w Oslo przywykł do tłumów w barach (podczas tych, jakże sporadycznych wyjść ze znajomymi), zwłaszcza w okresie mistrzostw w hokeju, angielskie puby były... Czymś innym.
Od wejścia rozejrzał się dookoła, doganiając przy okazji brata.
- Tch - kliknął językiem o podniebienie z niezadowoleniem. - Faktycznie pełno mugoli... I niby ma ich być więcej?
Leo widywał już zgraje nachlanych Norwegów, wykrzykujących do telewizora, niczym banda rozsierdzonych wikingów. Na swoj sposób bywali zabawni. Od święta nawet można było pokrzyczeć razem z nimi. Co innego jednak Anglicy, ekscytujący się tą całą "piłką nożną". Porażająco głupi sport.
Na słowny atak jednego z mugoli, Leonard zaregował mało sympatycznym SPOJRZENIEM w stronę tegoż. Ponieważ jednak Charlie ruszył we wskazanym kierunku, mógł jedynie pokręcić głową i ruszyć do baru, gdzie też zaraz zamówił dwa kufle Fostera. Tego jeszcze nie próbował. Piwo było bardzo jasne w kolorze, ale też mocno gazowane.
Przepchnięcie się od baru pełnego gawiedzi do miejsca, gdzie siedział brat, było dużo łatwiejsze, niż dostanie się do samego baru. Po drodze jednak... Dodał do jednego z kufli zawartość malutkiej buteleczki, która czekała na użycie od jakiegoś już czasu. Nie zabarwiała trunku i nie sprawiała, że smakował inaczej, niż normalnie.
- Cholerni mugole... - stwierdził sucho, stawiając piwa na blacie, a następnie zasiadając na kanapie, której wolał nie przyglądać się zbyt długo. - Ale hej, chociaż piwa mają dobre, tak?
Zaprawione piwo podstawił bratu.
Od wejścia rozejrzał się dookoła, doganiając przy okazji brata.
- Tch - kliknął językiem o podniebienie z niezadowoleniem. - Faktycznie pełno mugoli... I niby ma ich być więcej?
Leo widywał już zgraje nachlanych Norwegów, wykrzykujących do telewizora, niczym banda rozsierdzonych wikingów. Na swoj sposób bywali zabawni. Od święta nawet można było pokrzyczeć razem z nimi. Co innego jednak Anglicy, ekscytujący się tą całą "piłką nożną". Porażająco głupi sport.
Na słowny atak jednego z mugoli, Leonard zaregował mało sympatycznym SPOJRZENIEM w stronę tegoż. Ponieważ jednak Charlie ruszył we wskazanym kierunku, mógł jedynie pokręcić głową i ruszyć do baru, gdzie też zaraz zamówił dwa kufle Fostera. Tego jeszcze nie próbował. Piwo było bardzo jasne w kolorze, ale też mocno gazowane.
Przepchnięcie się od baru pełnego gawiedzi do miejsca, gdzie siedział brat, było dużo łatwiejsze, niż dostanie się do samego baru. Po drodze jednak... Dodał do jednego z kufli zawartość malutkiej buteleczki, która czekała na użycie od jakiegoś już czasu. Nie zabarwiała trunku i nie sprawiała, że smakował inaczej, niż normalnie.
- Cholerni mugole... - stwierdził sucho, stawiając piwa na blacie, a następnie zasiadając na kanapie, której wolał nie przyglądać się zbyt długo. - Ale hej, chociaż piwa mają dobre, tak?
Zaprawione piwo podstawił bratu.