• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[22.06.1972] Lemon tree | Laurent & Orion

[22.06.1972] Lemon tree | Laurent & Orion
Holding The Grudge
do dilfs
not drugs
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki na 183 centymetry wzrostu, umięśniony, chociaż nie tak wysportowany jak większość Aurorów. Ubiera się w mundur, który nosi dumnie, lub w proste, kolorowe koszule, marynarki i spodnie od garnituru. Błękitne oczy i ciepły uśmiech sprawiają, że jego spojrzenie stopiło już niejedno serce.

Orion Bulstrode
#6
23.05.2024, 23:37  ✶  
Nigdy nie uważał się za introwertyka, ale czasami spotkania towarzyskie po prostu go męczyły. W takich sytuacjach starczyło kilkanaście, a czasem nawet kilka minut rozmowy, żeby zaczęła go boleć głowa. Natłok obowiązków oraz nieustanna presja, które narzucał na siebie w pracy, bardzo skutecznie wypełniały jego życie, nie zostawiając w głowie wiele miejsca na cokolwiek innego. Mówiąc krótko, był strasznie przebodźcowany i przemęczony, z czego nawet on zaczynał zdawać sobie sprawę. Problemy ze snem, wieczne bóle głowy — ciężko było to przeoczyć. W głowie wciąż jednak miał Beltane i rzeczy, do których tam doszło. Po prostu nie potrafił wyrzucić tego z głowy i po prostu iść dalej. Czuł wewnętrzny przymus do tego, żeby przykładać się do swojej pracy bardziej i robić więcej.
Chyba dlatego tak dziwnie było mu usiąść i po prostu porozmawiać, ale pomimo początkowej niepewności, usiadł przy stoliku, a nawet postanowił coś zamówić. Co prawda gryzło go, że odkłada pracę na później, ale w tej chwili jego głowa skupiła się na czymś zgoła innym. Zdał sobie sprawę z tego, jak dawno nie widział się ze swoim kuzynem i poczuł cholerne wyrzuty sumienia. Dalsza rodzina nie zawsze jest kimś, z kim chcesz utrzymywać kontakt, ale Laurent był dla niego niczym młodszy brat. Spędzili razem mnóstwo czasu, Orion dosłownie był świadkiem dorastania młodego Prewetta, który spędzał u nich więcej czasu, niż w domu rodzinnym. Nigdy mu to nie przeszkadzało, nim jeszcze został aurorem, naprawdę dużo czasu poświęcał swoim krewnym. Jak było teraz? Zdecydowanie gorzej. Do tej pory pochłaniały go obowiązki, ale to niespodziewane spotkanie wyrwało go z tego trybu wiecznych obowiązków. Przynajmniej na chwilę.
Uśmiechnął się nieco, gdy Laurent tak miło podszedł do tematu, z którego chwilę temu zażartował. Wyrzuty sumienia nieco osłabły, chociaż wciąż nie czuł się w pełni komfortowo. — Bardzo to doceniam, ale też masz trochę racji. Czasy nie są najlżejsze, ale nie powinienem zaniedbywać bliskich — odparł łagodnie, posyłając mu przy tym lekki uśmiech. — W sumie. W najbliższy weekend będę miał nieco wolnego czasu. Jeśli chcesz, możemy gdzieś wyjść i nieco nadrobić ostatnie miesiące. Oczywiście nie naciskam! — dodał jeszcze, z tym samym, łagodnym wyrazem twarzy. Co prawda nie wiedział jeszcze, co takiego mogliby robić, ale tym będzie się przejmował jutrzejszy Orion.
— Naprawdę jest aż tak ciężko? Zapewniasz dobre warunki pracy i godziwe stawki, a ludzie i tak rezygnują? Muszę chyba cię odwiedzić i przekonać się na własnej skórze, z czym się mierzysz. Jeśli nie masz nic przeciwko wizytom. Mogę nieco pomóc, żeby nie było, że dajesz mi darmowe wycieczki — Co prawda niezbyt dobrze znał się na dbaniu o magiczne, czy w sumie jakiekolwiek stworzenia, ale był przekonany, że znalazłyby się rzeczy, które wymagają mniej umiejętności. — Przy okazji poznam Jackie i dopytam, jakie warunki faktycznie u ciebie panują. Bo mnie nie oszukujesz, prawda? — Posłał mu podejrzliwe spojrzenie, któremu jednak towarzyszył szeroki uśmiech, który wyjątkowo szybko zdradził jego próby żartowania.
Zaraz jednak spochmurniał. Kojarzył sprawę owego mordercy i był świadom, że jego kuzyn padł ofiarę tego łachudry, ale z racji na pokrewieństwo nie miał zbyt wielkiego dostępu do szerszych informacji. Może to dobrze, bo ciężko było mu utrzymać emocje na wodzy, gdy chodziło o bliskie mu osoby.
— Domyślam się, że jest ciężko, ale pamiętaj. Zawsze możesz na mnie liczyć. Jesteś dla mnie jak młodszy brat — rzucił nieco rozczulony, obrzucając go troskliwym spojrzeniem. Tak, zdecydowanie dobrze zrobił, zapominając na chwilę o pracy. Rodzina zdecydowanie nie powinna być pozostawiona na boku.
Co prawda sama rozmowa ocierała się o ciężkie tematy, ale naprawdę cieszył go fakt, że w końcu spędzali razem nieco więcej czasu. Nawet nie wiedział, kiedy uciekło im kilka kolejnych godzin. Gdy zaczęło się ściemniać, odprowadził kuzyna, po czym wrócił do domu. Tym razem pracę postanowił zostawić na kolejny dzień.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (1757), Orion Bulstrode (1978)




Wiadomości w tym wątku
[22.06.1972] Lemon tree | Laurent & Orion - przez Laurent Prewett - 30.11.2023, 00:20
RE: [22.06.1972] Lemon tree | Laurent & Orion - przez Orion Bulstrode - 18.12.2023, 21:46
RE: [22.06.1972] Lemon tree | Laurent & Orion - przez Laurent Prewett - 19.12.2023, 18:32
RE: [22.06.1972] Lemon tree | Laurent & Orion - przez Orion Bulstrode - 31.12.2023, 19:05
RE: [22.06.1972] Lemon tree | Laurent & Orion - przez Laurent Prewett - 05.01.2024, 20:55
RE: [22.06.1972] Lemon tree | Laurent & Orion - przez Orion Bulstrode - 23.05.2024, 23:37

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa