24.05.2024, 14:48 ✶
Jeśli brat chciał kupić im po piwie, Charlie nie zamierzał narzekać. W przeciwieństwie do Leonarda, on nie miał stałej pracy, a jedynie pomagał w rodzinnych interesach, cokolwiek to miało znaczyć. Prawdą było, że nie dostał jeszcze wypłaty od wuja, więc na osobiste potrzeby miał ograniczony budżet.
- Dzięki, Leo. - przyjął pintę Fostersa nie mając pojęcia o tym, że piwo nie dość, że było podłe, to jeszcze zaprawione miksturą o niewiadomym działaniu. - Widziałeś? Kopią piłkę do jednej bramki, tej wielkiej. - Komentował. Któryś z piłkarzy właśnie oddał nieudany strzał i towarzystwo w pubie zaprotestowało głośno. Nie mieli prawa go usłyszeć. Charlie zatopił usta w zimnym napoju i pociągnął parę długich łyków, by jak najszybciej ostudzić ciało. - Aaah... Doskonałe. Chociaż głupi ci mugole. Leo, jaki problem może być w trafieniu w taką wielką bramkę? Mają tylko jedną piłkę i nie ma nawet szukającego. Skąd mogą wiedzieć, kiedy skończy się mecz? Grają, póki nie mają dość? - Krytykował, podnosząc szklankę do twarzy i chłodząc o nią policzek. Już było mu lepiej.
- Dzięki, Leo. - przyjął pintę Fostersa nie mając pojęcia o tym, że piwo nie dość, że było podłe, to jeszcze zaprawione miksturą o niewiadomym działaniu. - Widziałeś? Kopią piłkę do jednej bramki, tej wielkiej. - Komentował. Któryś z piłkarzy właśnie oddał nieudany strzał i towarzystwo w pubie zaprotestowało głośno. Nie mieli prawa go usłyszeć. Charlie zatopił usta w zimnym napoju i pociągnął parę długich łyków, by jak najszybciej ostudzić ciało. - Aaah... Doskonałe. Chociaż głupi ci mugole. Leo, jaki problem może być w trafieniu w taką wielką bramkę? Mają tylko jedną piłkę i nie ma nawet szukającego. Skąd mogą wiedzieć, kiedy skończy się mecz? Grają, póki nie mają dość? - Krytykował, podnosząc szklankę do twarzy i chłodząc o nią policzek. Już było mu lepiej.