24.05.2024, 22:04 ✶
Brenna bardzo dużo myślała o konsekwencjach i wbrew pozorom lubiła mieć plan A, B, C, D i jeszcze na wszelki wypadek E, a także przygotować się na wszystko, co jej zdaniem mogło pójść nie tak (brat uważał, że przesadza, ona od Beltane miała wrażenie, że chyba jest nadmierną optymistką). Tyle że absolutnie nie umiała przy tym usiedzieć na miejscu, a kiedy już zaczynało się dziać, to miewała skłonności do polegania na instynkcie bardziej niż na rozsądku, zwłaszcza jeżeli chodziło o nią, a nie o innych. Robienie głupich rzeczy? W tym była świetna, trafiła się jej mieszanka chyba tych najgorszych genów Longbottomów i Potterów, którzy też bywali rozrabiakami – kuzyn James na to żywym dowodem.
– Naprawdę? – zdziwiła się, pewnie nieszczerze, bo chyba nie była aż tak durna, by się nie zorientować, że jednak mówi trochę więcej niż przeciętna osoba. – Człowiek ciągle uczy się o sobie czegoś nowego.
Brenna lubiła mówić, zwłaszcza że często sprawiało to, że inni też zaczynali się rozgadywać – bo zwykle dawała im jednak dojść do głosu. Ale teraz mężczyźnie z pokoju numer osiem nie planowała pozwolić się odezwać. Jeśli był czarodziejem, ba, czarnoksiężnikiem, z dużym prawdopodobieństwem zapewne żałował właśnie w duchu, że potraktowanie avadą tej wkurwiającej mugolki mogłoby ściągnąć na niego uwagę Ministerstwa Magii.
– No przecież to nie moja wina, miesiąc temu mieszkaliśmy w ósemce, mogło mi się pomylić, a jak byliśmy na tych ostatnich wakacjach, to pomyliłam szóstkę z dziewiątką tylko dlatego, że jedna była przechylona! – oburzyła się, gdy Atreus wypadł z pokoju i stanął u jej boku. – No przecież całkiem podobny, oczy ma takie same, jak twoje, mógłby być twoim kuzynem… – wymamrotała, a potem, pociągnięta już w stronę pokoju, obejrzała się jeszcze przez ramię. – Bardzo pana przepraszam, naprawdę! A ty przecież wcale nie musisz mnie tak ciągnąć, każdemu może się zdarzyć, trochę się pomyliłam, ale przecież nic złego się nie stało, to był ten facet?
Jej monolog, wyrzucany z siebie faktycznie z dużą prędkością i nieco marudnym tonem, bardzo płynnie zamienił się w pytanie, wypowiedziane już głosem zupełnie normalnym, ledwo zamknęły się za nimi drzwi pokoju.
– Chcesz go ujmować teraz, czy tylko dać cynk do Ministerstwa? – dopytała jeszcze, bo sama akurat tego listu gończego jeszcze nie widziała, nie miała pojęcia, kim był ten mężczyzna i co planowali. Na całe szczęście, Atreus mógł rzucić informację na dyżur za pomocą fal.
– Naprawdę? – zdziwiła się, pewnie nieszczerze, bo chyba nie była aż tak durna, by się nie zorientować, że jednak mówi trochę więcej niż przeciętna osoba. – Człowiek ciągle uczy się o sobie czegoś nowego.
Brenna lubiła mówić, zwłaszcza że często sprawiało to, że inni też zaczynali się rozgadywać – bo zwykle dawała im jednak dojść do głosu. Ale teraz mężczyźnie z pokoju numer osiem nie planowała pozwolić się odezwać. Jeśli był czarodziejem, ba, czarnoksiężnikiem, z dużym prawdopodobieństwem zapewne żałował właśnie w duchu, że potraktowanie avadą tej wkurwiającej mugolki mogłoby ściągnąć na niego uwagę Ministerstwa Magii.
– No przecież to nie moja wina, miesiąc temu mieszkaliśmy w ósemce, mogło mi się pomylić, a jak byliśmy na tych ostatnich wakacjach, to pomyliłam szóstkę z dziewiątką tylko dlatego, że jedna była przechylona! – oburzyła się, gdy Atreus wypadł z pokoju i stanął u jej boku. – No przecież całkiem podobny, oczy ma takie same, jak twoje, mógłby być twoim kuzynem… – wymamrotała, a potem, pociągnięta już w stronę pokoju, obejrzała się jeszcze przez ramię. – Bardzo pana przepraszam, naprawdę! A ty przecież wcale nie musisz mnie tak ciągnąć, każdemu może się zdarzyć, trochę się pomyliłam, ale przecież nic złego się nie stało, to był ten facet?
Jej monolog, wyrzucany z siebie faktycznie z dużą prędkością i nieco marudnym tonem, bardzo płynnie zamienił się w pytanie, wypowiedziane już głosem zupełnie normalnym, ledwo zamknęły się za nimi drzwi pokoju.
– Chcesz go ujmować teraz, czy tylko dać cynk do Ministerstwa? – dopytała jeszcze, bo sama akurat tego listu gończego jeszcze nie widziała, nie miała pojęcia, kim był ten mężczyzna i co planowali. Na całe szczęście, Atreus mógł rzucić informację na dyżur za pomocą fal.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.