• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11
[9 marca 1972] Kasyno „Do ostatniego knuta”

[9 marca 1972] Kasyno „Do ostatniego knuta”
Widmo

Body's more than just a flesh
You can sell it for success
What's your price what's your address
We can finish at my place
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Lucien Shacklebolt
#5
26.12.2022, 22:17  ✶  
Kasyna mają swoją świętą zasadę, która powinna być wypisana złotymi literami nad wejściem każdego z nich. Nieważne kim jesteś, masz robić wrażenie. Kiedyś sądziłem, że tu nie wpuszcza się byle kogo, że ci, którzy pocą się ilekroć kulka minie obstawioną przez nich cyfrę, pocą się przez emocje i całe to ryzyko. Durny byłem niesamowicie. Domy, ludzie, życie - chyba już wszystko ważyło się na tej szali, ośmielam się sądzić, że nie istnieje nic, o co by się nie założono. Biedak wchodzi do kasyna będąc biedakiem, wychodzi z niego jako nędzarz, z długiem niemożliwym do spłacenia, bo nie tylko finansowym. Tylko że na pierwszy rzut oka nikt nie powie, że ta dama w gronostajach  właśnie utopiła fundusz powierniczy swoich dzieci, a dżentelmen z siwym wąsem przed momentem przegrał ziemię, która była w jego rodzinie od dziesięciu pokoleń wstecz. Nikt nie będzie wiedział, że oni grali o wszystko. Że wychodzą stąd, nie mając nic.
Zdenerwowanie łatwo rozpoznać, jasne. Obgryzanie paznokci, kręcenie kapeluszem, bawienie się pierścionkiem ściągnietym z palca. Przegrani mówią językiem ciała. Ale jak rozróżnić w grze tych prawdziwych biedaków, którzy literalnie stawiają wszystko na jedną kartę? Nie da się. Do momentu, kiedy kulka jest w grze i może zatrzymać się na czarnym polu, wszystko jest możliwe. Dopiero później następuję rozdarcie szat i tak dalej. Są tacy, co się afiszują. Roztaczają wokół siebie aurę rozpaczy, sztucznie kreowanego współczucia. Inni blakną. Przestają przychodzić aż w końcu znikają. Zdarza się, że ktoś o nich pyta, przyjęło się, że w takim przypadku etykieta każe zaprzeczać. Nie znam, nie widziałem, nie wiem. Są ci, co znikają nagle, z dnia na dzień - wtedy z kolei my, obserwatorzy, znajomi z widzenia - nie pytamy. Domyślamy się.
Wśród tych biedaków, jestem też ja. Średnio kilka razy w tygodniu, zawsze gram o dużą stawkę. Dużą dla mnie - czasami to dzień utrzymania się w Londynie, czasami więcej. Jeść albo nie jeść, oto jest pytanie, pieprzony nowoczesny Hamlet, z tym, że jak stanę z kubeczkiem po kawie z Preta gdzieś na Piccadily Circus to przez trzy godzina uzbieram dość, by nie móc zadawać sobie tego pytania. Egzystencjalne rozterki sprowadzam do parteru w trymiga, w tej chwili żyje się zbyt szybko, by się nad czymś dłużej zastanawiać. Ważne jest, by się dostosować, więc na przykład nie zdejmuję tu z siebie szaty, by ukryć, że koszula którą mam na sobie zaczęła się wycierać, a jej rękaw zwisa już naprawdę smętnie, podarty prawie całkiem pod pachą. Kupiłem ją z drugiej ręki i naprawiałem zaklęciem kilkanaście razy - podejrzewam, że ciuchy mają jakiś swój limit podatności na reparo, bo ileż można. Może i mam tanie fajki, ale za to moje buty ładnie się błyszczą. W społeczeństwie, w którym podział na klasy wciąż jest silny, to cecha przypisywana wyższym warstwom. Sprawiam wrażenie, więc mogę tu być, mogę grać, mogę tracić siano, którego nie mam i zagadywać do kobiety, do której w innych okolicznościach mógłbym otworzyć usta jedynie w formule pracownika usług, czyli „czego pani sobie życzy”. To prawda, że oceniam ją po okładce - trupiej twarzy, biżuterii, materiałowi marynarki, o który przez przypadek się otarłem - ale to jeszcze nie znaczy, że się mylę.
- Chyba spasuję - unoszę ręce przed siebie, jakbym chciał się poddać, co jest wymownym gestem, ale też dowodzi czystości mych intencji - całe szczęście nie mam problemu, by powiedzieć dość - blef idzie mi tak dobrze, że zastanawiam się, czemu dziś nie dołączyłem do pokerka - tutaj wielu ma z tym problem. Może jeszcze znajdziesz ofiarę. O, ten gość wygląda na podatnego na sugestię - kpię, dyskretnie wskazując na postawnego, szpakowatego mężczyznę  siedzącego przy stoliku z siwym jak gołąbek kompanem. Pozwalam, by kobieta poczęstowała się moją własną odpaloną fajką - jak chciałem dać jej swoją, to nie! - a z tego zaskoczenia obkręcam się na krześle i popijam łyk piwa, które znika równo z moją rosnącą potrzebą pójścia do toalety.
- Nah - zaprzeczam. To nudne - pójdę, jak postawisz mi grę. Ale i tak najpierw muszę dopić browara - dyktuję swoją cenę. Skoro zrobiła to pierwsza, nie mam nic do stracenia.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lucien Shacklebolt (1793), Lycoris Black (1230)




Wiadomości w tym wątku
[9 marca 1972] Kasyno „Do ostatniego knuta” - przez Lucien Shacklebolt - 13.12.2022, 23:30
RE: [9 marca 1972] Kasyno „Do ostatniego knuta” - przez Lycoris Black - 13.12.2022, 23:56
RE: [9 marca 1972] Kasyno „Do ostatniego knuta” - przez Lucien Shacklebolt - 14.12.2022, 09:47
RE: [9 marca 1972] Kasyno „Do ostatniego knuta” - przez Lycoris Black - 15.12.2022, 22:17
RE: [9 marca 1972] Kasyno „Do ostatniego knuta” - przez Lucien Shacklebolt - 26.12.2022, 22:17
RE: [9 marca 1972] Kasyno „Do ostatniego knuta” - przez Lycoris Black - 27.12.2022, 15:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa