24.05.2024, 23:13 ✶
– To fakt, mogę łyka? – zapytała. Nie chciała brać więcej, nie chciała też iść, uciekać z ogrodu, bo był taki piękny o świcie. Mildred była miastową pannicą i kochała Londyn ponad wszystko, jednak czasem dobrze było wyjść na zewnątrz i dotknąć ziemi. Zwłaszcza jak ostatnie trzy miesiące (plus jeden w pamięci) nie były zbyt kolorowe. Lecznica dusz nie dbała za bardzo o komfort swoich pacjentów, a może zwyczajnie dbała o to w inny sposób, niekoniecznie kolorystyczny. I fakt, że mogła rysować tylko węglem... nie pomagał, choć teraz, och te akwarele od Perygrinusa w końcu pójdą w ruch!
– Dobrze, że mu dawałaś jeść, on sam by pewnie zapomniał wiesz... my Moody tak mamy. – uśmiechnęła się słabowicie, wspominając pakiety posiłków, które musiała w siebie wmuszać o stałych porach. Były za to punkty, widziała sanitariuszy, którzy czujnie patrzą i notują. I mówią O hej, panna zjadła, znaczy leki działają. Nienawidziła tego, jeszcze chwila i zaczęliby ją ważyć. W zdrowym ciele zdrowy duch ja pierdole powinni to wymalować na każdej ścianie, żeby było w co celować podczas żygania. Z jedzeniem od Brenny było inaczej. Brenna o nich dbała a to było lepszą przyprawą niż głód o którym się tak łatwo zapominało w ciągu dnia.
– Na pewno wszystko jest a jak nie to chuj z tym w sensie no... Bertie rano przyniesie torta, Nora dostarczyła już dzisiaj ciasta i babeczki, jeże poklejone, blamingi ustawione. Myślisz, że ludzie się nie zesrają, że trzeba się przebrać? Znaczy, że można się przebrać? W ogóle Thomas coś kręcił nosem to się z nim założyłam, o jeden strój którego ten męski mężczyzna na pewno nie założy. Ale sobie pomyślałam, że podbije stawkę, to może chociaż wiesz... karciany tabardzik narzuci na dupę, czy coś. – rozmyślała, mimowolnie łapiąc się za stopę i rozciągając zastałe ścięgna nóg. Czuła się jakby zmuszali ją do leżenia rok, a nie ledwie jeden kwartał. – Kiedy w ogóle jest jakaś akcja? Mm... wróżyłam wczoraj z fusów Erikowi i trochę się martwię o nadchodzący miesiąc.
– Dobrze, że mu dawałaś jeść, on sam by pewnie zapomniał wiesz... my Moody tak mamy. – uśmiechnęła się słabowicie, wspominając pakiety posiłków, które musiała w siebie wmuszać o stałych porach. Były za to punkty, widziała sanitariuszy, którzy czujnie patrzą i notują. I mówią O hej, panna zjadła, znaczy leki działają. Nienawidziła tego, jeszcze chwila i zaczęliby ją ważyć. W zdrowym ciele zdrowy duch ja pierdole powinni to wymalować na każdej ścianie, żeby było w co celować podczas żygania. Z jedzeniem od Brenny było inaczej. Brenna o nich dbała a to było lepszą przyprawą niż głód o którym się tak łatwo zapominało w ciągu dnia.
– Na pewno wszystko jest a jak nie to chuj z tym w sensie no... Bertie rano przyniesie torta, Nora dostarczyła już dzisiaj ciasta i babeczki, jeże poklejone, blamingi ustawione. Myślisz, że ludzie się nie zesrają, że trzeba się przebrać? Znaczy, że można się przebrać? W ogóle Thomas coś kręcił nosem to się z nim założyłam, o jeden strój którego ten męski mężczyzna na pewno nie założy. Ale sobie pomyślałam, że podbije stawkę, to może chociaż wiesz... karciany tabardzik narzuci na dupę, czy coś. – rozmyślała, mimowolnie łapiąc się za stopę i rozciągając zastałe ścięgna nóg. Czuła się jakby zmuszali ją do leżenia rok, a nie ledwie jeden kwartał. – Kiedy w ogóle jest jakaś akcja? Mm... wróżyłam wczoraj z fusów Erikowi i trochę się martwię o nadchodzący miesiąc.