24.05.2024, 23:18 ✶
Dotknięty przez Geraldine Crow nieco oprzytomniał. Przestał przebywać myślami gdzieś, gdzie się najwyraźniej zgubił na o wiele dłużej niż powinien, skoro należał do osób zdolnych do przeżycia na Ścieżkach tak długo. I chociaż dotyk był normalnie czymś, na co reagował bardzo dobrze, co lubił tak bardzo, że momentami dążył do tego nieświadomie... Teraz tego nie chciał. Złapał ją za ramię, ale tylko po to, żeby odsunąć ją od siebie na długość ręki.
- Pieprzyć to - powiedział głosem sugerującym, że chciał na nią warknąć, ale brzmiał bardziej jak ktoś kto przebiegł właśnie maraton. Był kompletnie rozstrojony i sprawiał wrażenie pijanego, o wiele bardziej pijanego niż powinien być po ilości wina, jaką dało się wypić w tak krótkim czasie. - Nie dotykaj mnie kurwa. - Dotknął palcem swojego nosa i syknął. - Nie wiem - wydał z siebie bardzo nieprzyjemny dźwięk badając palcami złamanie - nie wiem czy to jest jakiś kurwa żart, ale jeżeli nie, to nie jest twój pieprzony brat.
Crow podniósł się o własnych siłach i dopiero teraz, kiedy chciał postawić krok, ale szybko cofnął nogę, jakby zawiesił się w przestrzeni i zapomniał co chciał zrobić, do Geraldine mogło dotrzeć, że on wcale się nie upił - musiał paść ofiarą jakiegoś zaklęcia. Uroku? Nigdy nie miała okazji sprawdzić, czy Crow był oklumentą. Wreszcie, po kilku głębszych oddechach ruszył do łazienki pierwszego z wynajętych pokoi (tego bez rozbitej butelki...) i spojrzał w znajdujące się tam lustro. Zanim zniknął za framugą drzwi skinął głową, żeby poszła za nim.
- Kurwa mać. - Złapał za ten nos sprawdzając, czy da radę nastawić go sobie sam. - W chuju mam co powiesz właścicielowi, rozumiesz to, mam to w dupie. Zaraz stąd spierdalam. To nie jest kurwa Thoran. To jest... Jakieś obleśne kurwa coś i chyba chce się rozmnożyć. - Momentalnie zrobiło mu się niedobrze. - Weź go po prostu zestrzel z kuszy albo spal na stosie, przyjdę ci pogratulować. - Trzęsącą się ręką sięgnął do kieszeni kurtki i zaczął w niej grzebać szukając dwukierunkowego lusterka.
- Pieprzyć to - powiedział głosem sugerującym, że chciał na nią warknąć, ale brzmiał bardziej jak ktoś kto przebiegł właśnie maraton. Był kompletnie rozstrojony i sprawiał wrażenie pijanego, o wiele bardziej pijanego niż powinien być po ilości wina, jaką dało się wypić w tak krótkim czasie. - Nie dotykaj mnie kurwa. - Dotknął palcem swojego nosa i syknął. - Nie wiem - wydał z siebie bardzo nieprzyjemny dźwięk badając palcami złamanie - nie wiem czy to jest jakiś kurwa żart, ale jeżeli nie, to nie jest twój pieprzony brat.
Crow podniósł się o własnych siłach i dopiero teraz, kiedy chciał postawić krok, ale szybko cofnął nogę, jakby zawiesił się w przestrzeni i zapomniał co chciał zrobić, do Geraldine mogło dotrzeć, że on wcale się nie upił - musiał paść ofiarą jakiegoś zaklęcia. Uroku? Nigdy nie miała okazji sprawdzić, czy Crow był oklumentą. Wreszcie, po kilku głębszych oddechach ruszył do łazienki pierwszego z wynajętych pokoi (tego bez rozbitej butelki...) i spojrzał w znajdujące się tam lustro. Zanim zniknął za framugą drzwi skinął głową, żeby poszła za nim.
- Kurwa mać. - Złapał za ten nos sprawdzając, czy da radę nastawić go sobie sam. - W chuju mam co powiesz właścicielowi, rozumiesz to, mam to w dupie. Zaraz stąd spierdalam. To nie jest kurwa Thoran. To jest... Jakieś obleśne kurwa coś i chyba chce się rozmnożyć. - Momentalnie zrobiło mu się niedobrze. - Weź go po prostu zestrzel z kuszy albo spal na stosie, przyjdę ci pogratulować. - Trzęsącą się ręką sięgnął do kieszeni kurtki i zaczął w niej grzebać szukając dwukierunkowego lusterka.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.