24.05.2024, 23:21 ✶
– A tam pierdolenie. Na chuj ją przepraszasz, życia to jej nie zwróci – sarknęła wściekle Moody, której ten cały dzień już się bardziej niż nie podobał. Nie podobało jej się, że łazienka była zajęta, że Issac był głupi, że duch nie zeznawał zgodnie z tym co opowiadała, że cała była mokra. Wkurwiła się mocno na tę całą sytuację i nawet nie mogła niczemu porządnie jebnąć. Trudno, następnym razem będzie musiała znaleźć sobie inną miejscówkę na odreagowanie, żeby w niej było jak najmniej duchów, i Isaaców Bagshotów. O, to brzmiało jak doskonały plan.
Millie Moody była zapewne bardzo kiepska z wróżbiarstwa, chociaż uważała się za coraz lepszą, a to z tego względu, że ledwie tydzień później jako miejsce do odreagowania wybrała sobie chłopięce dormitorium, a jako towarzystwo do tej aktywności nikogo innego jak właśnie wyszczekanego pałkarza.
Tymczasem jednak zmrużyła swoje złociste ślepia koncentrując się na duchu.
– Nie wierzę w ani jedno Twoje słowo dziunia. Wyłupili Ci oczy i zaszyli w żołądku i jeśli kiedykolwiek ktokolwiek powie inaczej... to dostanie ode mnie w ryj o. Tym butem. I milcz. Nawet nie próbuj mnie teraz prowokować dziadzie – sarknęła na odchodne, po czym wyszła trzaskając z impetem drzwiami.
Millie Moody była zapewne bardzo kiepska z wróżbiarstwa, chociaż uważała się za coraz lepszą, a to z tego względu, że ledwie tydzień później jako miejsce do odreagowania wybrała sobie chłopięce dormitorium, a jako towarzystwo do tej aktywności nikogo innego jak właśnie wyszczekanego pałkarza.
Tymczasem jednak zmrużyła swoje złociste ślepia koncentrując się na duchu.
– Nie wierzę w ani jedno Twoje słowo dziunia. Wyłupili Ci oczy i zaszyli w żołądku i jeśli kiedykolwiek ktokolwiek powie inaczej... to dostanie ode mnie w ryj o. Tym butem. I milcz. Nawet nie próbuj mnie teraz prowokować dziadzie – sarknęła na odchodne, po czym wyszła trzaskając z impetem drzwiami.
Koniec sesji