Naprawdę chciała mu pomóc, czuła się winna, nie mogła sobie wybaczyć, że zostawiła go samego z Thoranem. Powinna się domyślić, że było to niebezpieczne, że mógł mu zrobić krzywdę. Szczególnie, że wiedziała, że nie jest do końca stabilny emocjonalnie po tym Beltane. Crow złapał ją za ramię, myślała, że przyjmie jej pomoc, tyle, że wcale tak nie było. Odsunął się od niej, jakby była jakaś trędowata. To zabolało, ale wiedziała, że może mieć jej za złe, że do tego doprowadziła. Musiało się tam wydarzyć naprawdę coś bardzo nieprzyjemnego. Nie widziała go chyba jeszcze w takim stanie.
- Przepraszam. - Jego reakcja była bardzo stanowcza, postanowiła więc cofnąć się o krok, by dać mu przestrzeń, najwyraźniej tego potrzebował. Wydawał się być pijany, czy jednak Crow nie był wprawiony w chlaniu? - To nie jest mój brat? - Powtórzyła to pytanie, aby się upewnić, że dobrze usłyszała. Nie był pierwszą osobą, która o tym wspominała. Najwyraźniej inni mieli rację, może faktycznie coś z nim było nie tak? Tylko, czy Crow nie przesadzał? Thoran mógł się zmienić przez Beltane, przecież tam działy się dziwne rzeczy.
Obserwowała go, gdy się podnosił, coś nadal jej nie pasowało. Spędził sporo czasu na Ścieżkach, alkohol był tam najmniej otumaniającą używką, na pewno nie powinien się tak zachowywać po winie. Może padł ofiarą jakiegoś uroku? Nie zdziwiło jej to, Thoran w końcu potrafił całkiem nieźle czarować.
Yaxley poszła za nim do tego pokoju, w którym siedziała przed tą katastrofą. Nie do końca wiedziała, czego się spodziewać, nie miała pojęcia, co od niego usłyszy.
Zamknęła za sobą drzwi, by nikt ich nie podsłuchał, nie wiedziała też, czy wkurwiony brat tu za chwilę nie wróci, chociaż tego póki co wolałaby uniknąć. Obleśne, kurwa, coś. To dało jej do myślenia. - Coś? czy to miało jakiś kształt, potrafisz powiedzieć coś więcej? - Musiała go przepytać, chociaż wiedziała, że sprawa była świeża i mógł nie chcieć o tym mówić. - Czy on ci coś zrobił? Czy wszystko z tobą w porządku? - Nie miała przecież pojęcia, z czym przyszło mu się mierzyć, wolała się upewnić. - Czy to było czarne? Czy nadal czujesz dotyk tego czegoś na swojej skórze? - Czyż ona nie przeżyła tego samego we śnie? Tym, o którym Florence mówiła, że wcale nie był tylko koszmarem. Tylko, że jej serce nadal biło, nadal stąpała po tym świecie, więc może to coś, co znajdowało się pomiędzy, skoro nie w pełni sen. - Tylko, co jeśli coś mieszka w nim? Crow kurwa, nie mogę zabić swojego brata. - To wcale nie było takie proste, jak mogło mu się wydawać. Musiała mieć pewność, że nim nie jest.