Smutna tragedia, zupełnie normalne życie. Codzienność, bo przecież ludzie regularnie zamykają się w ramy. Laurent tego nigdy nie robił. Nie szufladkował ludzi, bo każdy człowiek to nowa historia, nowe emocje i nowe doświadczenia, które możesz poznać. Może to wszystko wnieść do twojego życia ,jeśli tylko dasz mi szansę na to, żeby siebie samego przestawił i nie będziesz zamykał drzwi do swojego domu. Empatia była niezdrowa, kiedy nie posiadałeś na nią filtru, a nowi ludzie mogli skrzywdzić zbyt łatwo. Mimo to układasz ich. Nowe układanki, nowe wyzwania. Z nowymi wyzwaniami przychodziła nowa szansa, nowe emocje i nowa nadzieja. Może chociaż on..? Tamten był kochany, był miły, nawet był dobry w łóżku. Ten drugi... Trochę wstydliwy, za bardzo trzeba było go do wszystkiego ciągnąć, ale to nic, bo był silny i bardzo czuły. Trzeci zbyt gwałtowny, może i wielkie serce, ale za bardzo chciał kontroli. I wydawało mu się, że ją ma, bo był manipulowany i okręcony wokół paluszka jak ten pierścionek. Wszyscy mieli tę samą wadę - nie chcieli tego pierścionka wsunąć na palec Laurenta, który tak bardzo na to czekał że zaczynał usychać.
Smutna tragedia, bo żyjąc swoim normalnym życiem uzmysławiasz sobie, że byłeś ofiarą - więc teraz sam tworzysz ofiary. Nie, Laurent by nawet nie wpadł na to, że Flynn go zaszufladkował. Oto, co robił z człowiekiem punkt widzenia. Utrudniał pełne zrozumienie drugiej jednostki. Bo gdyby tylko Laurent się do tego dokopał tyle rzeczy stało by się oczywistych...
- Dotrzymuję. - Laurent tyle mówił i tyle czarował słowem, że gdyby nie dotrzymywał złożonych obietnic to co by mu pozostało? - Zobaczymy, na jak długo wystarczy mi jeszcze energii... - żeby oddychać. Żeby w ogóle być. Czy człowiek mógł w końcu się wypalić całkowicie? Zapaść w samym sobie? Na pewno mógł. Nie dokończył jednak tej myśli, która miała być jakimś żartem, bo zatrzymało go to spojrzenie. Rozpalające. Sprawiające, że człowiek chciał więcej - chciał widzieć jego twarz czerwoną i rozpaloną, opętanie w wielkich źrenicach, słyszeć mocny oddech, czuć pulsowanie tuż pod sobą.
Laurent naprawdę nie wiedział, co miał zrobić, bo tak naprawdę żadna opcja go nie zadowalała.
- To napięcie jest... - nieznośne. Ale nie chciał tego powiedzieć, bo Crow źle reagował na negatywne słowa. Tylko nie rozumiał, dlaczego Crow, TEN Crow, zachowywał się tak, jakby chciał i zarazem wzbraniał się całym sobą. Wprowadzlao to bardzo dużo skonfundowania do jego serca. Chciał do niego powiedzieć no weź mnie wreszcie i zarazem nie chciał mówić tego wcale.
Ujął tą dłoń Crowa i wyciągnął różdżkę, żeby stuknąć nią w pierścionek. Wsunął go na palec serdeczny mężczyzny. Leżał jak ulał. Tylko na jakiś czas, zaraz i tak trzeba będzie go zdjąć. Przyglądał się jego dłoni i pogładził ją.
- Chcesz mnie przelecieć? - To powinno być pytanie retoryczne, ale nie było. Bo blondyn nie rozumiał trochę tych ruchów, jakie Edge robił. Z drugiej strony nie rozumiał własnych ruchów. Cofnął się do sypialni, ale jeśli Flynn nie zacisnął palców na jego dłoni to zostały one rozplecione.