25.05.2024, 01:21 ✶
Jakkolwiek dziwacznie by to nie brzmiało w kontekście tego, że i Penny, i Millie, zostały wciągnięte – siłą – pod ziemię, korzenie nie próbowały ich atakować. Po prostu wiły się nad ich głowami, jakby współpracowały między sobą. Być może obydwie czarowinice nie zrobiły czegoś, czym mogłyby sobie zasłużyć na atak sił natury.
I być może coś takiego zrobiła właśnie kobieta, której szkielet znalazły. Może próbowała się rozpaczliwie wspinać po ścianie? Albo rozorać ziemię rękami? Albo zrobiła coś jeszcze? Coś, czego się nawet nie domyśliły? Brakowało dookoła niej przedmiotów, które mogłyby cokolwiek zasugerować. Pozostały tylko te strzępy sukienki i kości. Millie, patrząc na nie, nasunęła się myśl – że chociaż szkielet wyglądał na stary, podobny materiał widziała całkiem niedawno. Albo więc zmarła była jakąś prekursorką mody, albo wcale nie zmarła tak dawno, jak mogłoby się wydawać. A czemu ciało uległo tak szybkiemu rozkładowi? Nie sposób się było tego domyśleć. A jak umarła? Tu właściwie pozostawały jedynie domysły: brakowało tkanek miękkich, dzięki którym dałoby się zobaczyć jakieś urazy a kości szkieletu nie były strzaskane lub połamane. Może zmarła z pragnienia? Albo przepołowiły ją korzenie?
Penny poczuła kroplę, która spadła jej na policzek. A potem drugą. I trzecią. I jeśli tylko podniosła różdżkę do góry, by sprawdzić, co się właśnie działo – to dostrzegła, że sklepienie pełne było wody. Korzenie błyszczały od jej nadmiaru i jakby… rozdzielały ją dalej? Zupełnie jakby na powierzchni rozszalała się właśnie gwałtowna ulewa i natura próbowała wykorzystać nadprogramową ilość wody do zasilenia korzeni.
Wąski korytarz prowadzący w ciemność wciąż czekał aż nim ruszą.
@Penny Weasley @Millie Moody
I być może coś takiego zrobiła właśnie kobieta, której szkielet znalazły. Może próbowała się rozpaczliwie wspinać po ścianie? Albo rozorać ziemię rękami? Albo zrobiła coś jeszcze? Coś, czego się nawet nie domyśliły? Brakowało dookoła niej przedmiotów, które mogłyby cokolwiek zasugerować. Pozostały tylko te strzępy sukienki i kości. Millie, patrząc na nie, nasunęła się myśl – że chociaż szkielet wyglądał na stary, podobny materiał widziała całkiem niedawno. Albo więc zmarła była jakąś prekursorką mody, albo wcale nie zmarła tak dawno, jak mogłoby się wydawać. A czemu ciało uległo tak szybkiemu rozkładowi? Nie sposób się było tego domyśleć. A jak umarła? Tu właściwie pozostawały jedynie domysły: brakowało tkanek miękkich, dzięki którym dałoby się zobaczyć jakieś urazy a kości szkieletu nie były strzaskane lub połamane. Może zmarła z pragnienia? Albo przepołowiły ją korzenie?
Penny poczuła kroplę, która spadła jej na policzek. A potem drugą. I trzecią. I jeśli tylko podniosła różdżkę do góry, by sprawdzić, co się właśnie działo – to dostrzegła, że sklepienie pełne było wody. Korzenie błyszczały od jej nadmiaru i jakby… rozdzielały ją dalej? Zupełnie jakby na powierzchni rozszalała się właśnie gwałtowna ulewa i natura próbowała wykorzystać nadprogramową ilość wody do zasilenia korzeni.
Wąski korytarz prowadzący w ciemność wciąż czekał aż nim ruszą.
Czas na odpis do 27.05, godz. 21.00
@Penny Weasley @Millie Moody