25.05.2024, 02:24 ✶
Krzaki, które oddzielały Brennę, Sebastiana i Peregrinusa od Ośrodka Windermere, pozostały tak samo gęste i nieprzejednane jak przed kilkoma sekundami. Ledwo byli w stanie usłyszeć to, co musiało się znajdować po drugiej stronie, jakby las nie tylko zabraniał im wyjścia, ale też chronił ich przed wiedzą o tym, co działo się po drugiej stronie.
Pulsowanie i szloch, które Peregrinus i Sebastian dostrzegli w Limbo dochodziły z zupełnie innej strony, bo gdzieś z głębin lasu. Czy rzeczywiście mogły docierać z ruin? Jeśli Peregrinus przyjrzał się mapie terenu, którą później miał Isaac, mógł przypuszczać, że rzeczywiście – szloch dochodził jakby z okolic, gdzie zaznaczono ruiny kościoła.
Póki co, w ich stronę wiodła wąska, wydeptana ścieżka. Jeśli nią ruszyli, musieli być gotowi na to, że ich ubrania będą zahaczać o drzewa i o krzaki. Natura zdawała się chwilowo uspokoić. Nie próbowała ani ich atakować, ani oplatać, ale nie powróciła również do swojej zwykłej postaci. Rezonowała pod naporem nagromadzonej w niej magii, czekała na ich ruchy, może przypadkiem nawet, próbowała ich prowadzić?
Tym razem widmowidzenie Brenny zadziałało inaczej niż zazwyczaj. Zdawało jej się, że usłyszała coś jak echo, jak cień dawnej rozmowy.
- Mlecz na chorą wątrobę. Melisa na ból brzucha. Pokrzywa na wzmocnienie. Rumianek na gardło. Szałwia na źle gojące się rany. Gdyby ich działanie nosiło w sobie magię, wy panie również posługiwalibyście się czarami. Nigdy przecież nie słyszę jak nadchodzicie a zawsze dostrzegam was dopiero wtedy, gdy znajdujecie się za moimi plecami.
@Peregrinus Trelawney @Brenna Longbottom @Sebastian Macmillan
Pulsowanie i szloch, które Peregrinus i Sebastian dostrzegli w Limbo dochodziły z zupełnie innej strony, bo gdzieś z głębin lasu. Czy rzeczywiście mogły docierać z ruin? Jeśli Peregrinus przyjrzał się mapie terenu, którą później miał Isaac, mógł przypuszczać, że rzeczywiście – szloch dochodził jakby z okolic, gdzie zaznaczono ruiny kościoła.
Póki co, w ich stronę wiodła wąska, wydeptana ścieżka. Jeśli nią ruszyli, musieli być gotowi na to, że ich ubrania będą zahaczać o drzewa i o krzaki. Natura zdawała się chwilowo uspokoić. Nie próbowała ani ich atakować, ani oplatać, ale nie powróciła również do swojej zwykłej postaci. Rezonowała pod naporem nagromadzonej w niej magii, czekała na ich ruchy, może przypadkiem nawet, próbowała ich prowadzić?
Tym razem widmowidzenie Brenny zadziałało inaczej niż zazwyczaj. Zdawało jej się, że usłyszała coś jak echo, jak cień dawnej rozmowy.
- Mlecz na chorą wątrobę. Melisa na ból brzucha. Pokrzywa na wzmocnienie. Rumianek na gardło. Szałwia na źle gojące się rany. Gdyby ich działanie nosiło w sobie magię, wy panie również posługiwalibyście się czarami. Nigdy przecież nie słyszę jak nadchodzicie a zawsze dostrzegam was dopiero wtedy, gdy znajdujecie się za moimi plecami.
Czas na odpis do 27.05, godz. 21.00
@Peregrinus Trelawney @Brenna Longbottom @Sebastian Macmillan