Była ciekawa, czy faktycznie pojawi się tutaj dzisiaj rano. Nie miał wiele czasu na poszukanie informacji, jeśli to zrobił, to zapewne nie spał. Nie wydawało jej się, żeby to, czego szukała było łatwo dostępną informacją, inaczej pewnie i ona mogłaby wiedzieć coś na ten temat.
Zmierzała powoli do Wiwierna, gdzie wczoraj pozostawił ją z nadzieją, że może to jeszcze nie koniec. Mówił, że przyszłość nie jest wykuta w kamieniu i pewnie miał rację. Dało jej to do myślenia. Czyż nie była kowalem własnego losu? Czy decyzje, które podejmowała nie przynosiły innego przebiegu wydarzeń? Może nie wszystko było stracone. To miało się okazać w całkiem niedalekiej przyszłości. Zastanawiała się też nad jego kolejnymi słowami, miała unikać zazdrości, tylko kto i dlaczego miałby jej czegoś zazdrościć? Nie miała pojęcia, jeśli jednak o tym wspomniał to zacznie szukać znaków zazdrości niedaleko siebie.
Nie spała oczywiście. Wczoraj została trochę dłużej niż powinna w Wiwernie, ta butelka whisky sama się nie wypiła. Później wróciła do domu, gdzie nie mogła zasnąć. Dawno nie spała spokojnie. Od lat miewała problemy ze spaniem, ostatnio jednak jeszcze bardziej się nasiliły. Wpatrywała się w sufit niemalże całą noc, nad ranem dopiero udało jej się przymknąć oko na krótki moment. Towarzyszyły jej myśli, bardzo wiele, chociaż tym razem nie takie ciemne, słowa Morpheusa dały jej nadzieję na to, że może faktycznie nie wszystko stracone.
Nim weszła do środka tego paskudnego miejsca dopaliła papierosa, spędziła więc krótką chwile rozglądając się po okolicy. Puste wcale nie wydawały się takie obrzydliwe, nawet największe ludzkie kreatury musiały kiedyś spać. Poranek w tym miejscu miał swój tajemniczy klimat, który zupełnie nie pasował do tego, jak wyglądała dalsza część dnia.
Przygasiła niedopałek swoim ciężkim butem, a później nacisnęła na klamkę. Weszła do lokalu. Rozejrzała się po nim uważnie, dostrzegła go niemalże od razu. Wsadziła ręce do swojego skórzanego płaszcza i pewnym krokiem podeszła do stolika, przy którym wczoraj siedzieli. Próbowała wywnioskować po minie Morpheusa, czy czegoś się dowiedział. Nie wyglądał, jakby spał tej nocy. Gdy znalazła się blisko niego poczuła też charakterystyczną woń biblioteki, podejrzewała patrząc na jego przekrwione oczy, że to tam dzisiaj nocował, a raczej szukał informacji, żeby jej pomóc.
- Dzień dobry. - Rzuciła, kiedy zajęła miejsce. Zauważyła, że stolik wyglądał podobnie do tego, jak wczoraj, kiedy opuszczała Wiwernę, niespecjalnie dbano tutaj o czystość, nie mogli jednak zbyt wiele oczekiwać od Nokturna. - Widzę, że noc minęła bezsennie. - Zaczęła tę rozmowę, bo przecież nie spotkali się tutaj po to, by na siebie patrzeć.