25.05.2024, 22:08 ✶
Olivia wydęła usta w grymasie niezadowolenia. Z reguły nie bywała złośliwa, ale no... Teraz okoliczności były inne. Zaciągnęła się papierosem, pozwalając by dym wypełnił jej płuca. Wydmuchnęła go nosem, prosto w Isaaca, mając nadzieję że ten obelżywy gest zostanie odpowiednio odebrany, chociaż z nim to nigdy nie wiadomo. Pewnie jakby dałaby mu w mordę, to by się cieszył jak szczerbaty na suchary.
- Pomyślmy... Ignorujesz mnie i moje listy, masz w dupie moje urodziny a potem nagle się zjawiasz i tak z głupia frant mówisz, że ładnie wyglądam? - pokręciła głową. On był po prostu, kurwa, bezczelny. Naprawdę ją zranił - nie tym, że wyjechał, nie tym że z nią zerwał. Rozumiała go oczywiście, poza tym teraz była szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa. Ale zranił ją mocno tym, że tak łatwo przekreślił ich wspólną przeszłość. Która, jak jej się wydawało, była pełna miłych wspomnień. A może tylko dla niej? Chyba tego się bała najbardziej: że dla niego to była tylko głupia, szczenięca zabawa. - Mogłeś chociaż odpisać "spierdalaj", to bym nie czekała na sowę z odpowiedzią, wiesz? Nie robi się tak, Isaac. Miałam cię za dobrze wychowanego czarodzieja.
Ponownie zaciągnęła się papierosem, odwracając jednocześnie od mężczyzny wzrok. Jej spojrzenie powędrowało z powrotem do drzewek, które powinny uginać się pod ciężarem świeżych, soczystych owoców.
- Co tu robisz? - nie to, żeby ją to interesowało, chociaż wiadomo było, że Olivia była ciekawską mordą i lubiła pchać nos w niekoniecznie swoje sprawy.
- Pomyślmy... Ignorujesz mnie i moje listy, masz w dupie moje urodziny a potem nagle się zjawiasz i tak z głupia frant mówisz, że ładnie wyglądam? - pokręciła głową. On był po prostu, kurwa, bezczelny. Naprawdę ją zranił - nie tym, że wyjechał, nie tym że z nią zerwał. Rozumiała go oczywiście, poza tym teraz była szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa. Ale zranił ją mocno tym, że tak łatwo przekreślił ich wspólną przeszłość. Która, jak jej się wydawało, była pełna miłych wspomnień. A może tylko dla niej? Chyba tego się bała najbardziej: że dla niego to była tylko głupia, szczenięca zabawa. - Mogłeś chociaż odpisać "spierdalaj", to bym nie czekała na sowę z odpowiedzią, wiesz? Nie robi się tak, Isaac. Miałam cię za dobrze wychowanego czarodzieja.
Ponownie zaciągnęła się papierosem, odwracając jednocześnie od mężczyzny wzrok. Jej spojrzenie powędrowało z powrotem do drzewek, które powinny uginać się pod ciężarem świeżych, soczystych owoców.
- Co tu robisz? - nie to, żeby ją to interesowało, chociaż wiadomo było, że Olivia była ciekawską mordą i lubiła pchać nos w niekoniecznie swoje sprawy.