Nowa nisza to duża przygoda, wielkie szanse, ale też przerażająca niewiadoma. Nie byłam na tyle kreatywna, żeby zagłębiać się w nowości. Na pewno nie na tym etapie. Może kiedyś... Kiedyś, jak będę lepsza. Najpierw powinnam zrobić coś łatwego. I krótkiego.
Sam ugasił moje niepewności związane z tajemniczym lustrem, a na moją twarz wpłynęła warstwa ekscytacji i niecierpliwości.
— O rety, ale ja sama nawet nie wiem, co mogłoby być moim największym pragnieniem... Muszę to zobaczyć! A ono pokazuje takie pragnienia, które mamy w sobie dłuższy czas, czy też takie dotyczące danego momentu?
Wchodząc do namiotu zastanawiałam się, czy spragniony człowiek zobaczy w odbiciu szklankę wody. Środek był większy, niż się wydawał z zewnątrz, ale nie zajmowałam się tym, bo stojące dwa metry od wejścia lustro już zaczarowało mnie prezentowanym odbiciem.
Moja skóra była w nim normalna. Dłonie same powędrowały do twarzy, nie pamiętając, że to tylko iluzja.
— Oh, moja... — urwałam zawstydzona. Lustro wymusiło unikany przeze mnie temat blizn. I jakże znienawidzony. Najlepszą metodą walki stanowiła jego zmiana. Zobaczmy, o czym marzy Sam! — Ojej, a dlaczego jesteś taki niewyraźny? Co to oznacza?
Nie wiedziałam wtedy, że to lustro różniło się od poprzednich. W nim każdy widzi inne, indywidualne odbicie. I jest tak dokładne, że nawet ukazuje niesprecyzowane marzenia. Dlatego stojący obok mnie w lustrze chłopak bardzo przypominał Sama, ale nie do końca był nim, bo i ja nie ukształtowałam jeszcze w pełni oczekiwań co do osoby splatającej ze mną dłonie w uścisku. Nie wiedziałam wtedy, że właśnie zdradziłam Samowi to, czego zapewne bym mu nie powiedziała, gdybym wiedziała, jak działa Ein Engarp.