Nie był wybitnym kłamcą, ale był niezłym manipulatorem. I teraz bardzo chciał skłamać Victorii. Bardzo chciał skłamać i powiedzieć, że żartował, że no pewnie, że to nie było kilka minut. Błąd. Zauważy, zorientuje się. Będzie doskonale widzieć, że teraz próbuje z tego wybrnąć i to jeszcze bardziej ją zaalarmuje. Chciał skłamać, ale nie wiedział, czy nie lepsza będzie dla niej prawda. Czy nie woli wiedzieć, co się z nią działo, żeby mieć nad tym jakąś kontrolę albo przynajmniej być świadomą tego, że wypadła z norm zamyślenia się. Pewnie jakby bardziej agresywnie domagał się jej uwagi... Może to był klucz - może przysnęła lekko, może to tylko to? Wystraszył się tego. Nawet jeśli była taka rozluźniona to... Być może był też po prostu przewrażliwiony. Reagował już za bardzo intensywnie na wszystko, co działo się z jego przyjaciółką. Niekoniecznie działo się coś złego, to naprawdę mógł być jedynie półsen. Mógł. Ponoć sen to taka mała śmierć.
- Przysnęłaś? - Złapał się tej myśli i uśmiechnął do niej, kiedy tak zaglądała w jego oczy i szukała w nich zarówno potwierdzenia swoich obaw jak i ratunku. Nie chciał być mnożnikiem obaw. Już wystarczy, że ostatnio Crow się przez niego dwa razy skaleczył, przez to, że niepokój wślizgiwał się pod czaszkę. Ona powinna być silna i silną pozostać. Dla siebie samej, ale, cholera, nawet dla niego. Nie chciał sobie wyobrażać świata, w którym jej by nie było. W którym nie szukałaby tej kolejnej pracy po zajęciu aurora. - Chwilka minęła, tak. Nie chciałem cię jakoś mocniej wyrywać z tego pół snu, ale zmartwiłem się, czy to nie... Czy to nie kolejne wspomnienie. - To było wspomnienie, ale nie było to wspomnienie obce. To było jej własne wspomnienie, naprawdę dobre i urocze, jak zaraz zresztą miała mu powiedzieć.
- Och. - Ulga spłynęła na jego ciało i aż cicho się zaśmiał. Tak dobrze było usłyszeć coś dobrego. Coś... takiego. - To rzeczywiście wspomnienia i to bardzo dobre wspomnienia. - Nie rozmawiali wiele o Hogwarcie, bo Laurent nie lubił za bardzo sam swoich czasów szkolnych wspominać, ale za to bardzo lubił słuchać chociażby o jej przygodach, szczególnie te z Brenna zawsze robiły wrażenie. - Cieszę się i życzę paniom powodzenia. Będę trzymać kciuki... Spodziewacie się znaleźć coś konkretnego? Jakieś rokowania?