Może Brennie odpowiadało stanowisko jakie zajmowała i nie chciała iść wyżej. Tristan co prawda chciał zostać aurorem, więc starał się ze wszystkich możliwych sił ten awans otrzymać. Ukończył kursy, szkolenia i spełnił swoje marzenie. Długo to nie potrwało. Gdyby miał wrócić do pracy, czy nie zaczynałby od początku?
Kiwnął głową w zrozumieniu. Sam nie wiedział co kierowało koleżanką Olivii, że nie podeszła do dalszych egzaminów. Może jak kiedyś ją spotka, zapyta? Lecz, czy miałby na tyle chęci rozmawiać o pracy, z której sam zrezygnował? Poddał się po tym, jak dosięgła go tragedia rodzinna?
Tematu nie ciągnął. Potrafił już chyba wyczuć od Olivii momenty, jakie tematy nie chciała drążyć głębiej. Był wyrozumiały wobec niej.
Pojawienie się kelnerki niespodziewanie, zaskoczyło Olivię tak mocno, że on musiał trochę zainterweniować. Pośpiesznie pisał, że zagalopował się w jednym słowie. Nie, żeby miał się wstydzić Olivii, pisząc o niej koleżanka a nie dziewczyna. Na całe szczęście, sytuacja była opanowana, kobieta zrozumiała i ich zostawiła, a on zwróconą kartkę złożył i schował do notesu. Dopiero później, gdyby ponownie na nią spojrzał, zczaiłby się jak fatalny błąd popełnił.
Uśmiechnął się do swojej DZIEWCZYNY i sięgnął ponownie po notes, aby zapisać tam odpowiedź. A żeby ta nieszczęsna kartka wcześniej wyrwana, mu nie przeszkadzała, złożył na dwa razy i schował do tylnej kieszeni spodni. Potem wyrzuci.
”Nie pisałem. Kontroluję czas, więc spokojnie. Zdążymy zjeść i pójdziemy spacerkiem.”
Tristan skosztował swojej porcji i stwierdził, że nawet smaczne. Dobrze doprawione, nie mówiąc już o estetyce samego przygotowania potrawy.