26.05.2024, 11:17 ✶
– Jeśli nawet ich nie mają, znajdzie się coś równie ciekawego – przyrzekła Brenna, bo nawet na Pokątnej nie było lepszego sklepu ze słodyczami, przynajmniej jej zdaniem. – To nie takie proste. Sprawdzano to, chyba nawet rozważano wtedy zamknięcie szkoły… a potem sprawa jakoś się urwała, ale w Hogwarcie nie wydarzyło się już nic dziwnego – przyznała w zadumie, znad swojego kufla. Pracowała w Ministerstwie dostatecznie długo, aby wiedzieć, co oznacza coś takiego: ktoś chciał sprawę wyciszyć. Ale jednocześnie, skoro dziwne wydarzenia ustały, w jakiś sposób położono im kres.
Tak naprawdę nie mogła zagwarantować, że morderca się nie przyczaił. W tamtych czasach Brenna nie byłaby zdziwiona, gdyby winnym okazał się ktoś z czystokrwistego, bogatego rodu, kto po prostu „przeniósł się do Durmstrangu”, gdy samą śmierć uznano za nieszczęśliwy wypadek. W końcu to była tylko mugolaczka.
– Obawiam się, że nie było mnie wtedy nawet na świecie. Nie mam pojęcia, co zrobili jej rodzice – stwierdziła, tutaj trochę wymijająco, bo była pewna: nie mogli zrobić wiele. Byli mugolami. Ich głos nie miał szans zostać usłyszany w świecie czarodziejów, a w świecie mugolskim nikt nie uwierzyłby w ich opowieści.
Nikolai prawdopodobnie powinien to pojmować jeszcze lepiej od nich. W jego kraju pozycja mugolaków była gorsza niż w Wielkiej Brytanii.
– To nie kwestia tego, że zapomniała, przynajmniej tak sądzę. Raz z nią rozmawiałam… hm, tak jak mówi Heather, to nie jest łatwe… i wydaje mi się, że ona po prostu nie wie, jak umarła? Była w łazience, usłyszała czyjś głos, otworzyła drzwi kabiny i padła martwa. Nikogo nie widziała. Wspominała tylko o oczach, ale to mogła być jakaś halucynacja tuż przed śmiercią – dokończyła Brenna, a potem dopiła resztę piwa kremowego i odstawiła kufel na stół. – Ale nie rozmawiajmy o tak ponurych sprawach – zaproponowała, bo jednak tajemnicze zgony czternastolatek nie należały do najweselszych tematów. Nie wspominając o tym, że ona i Heather miały do czynienia z różnymi niekoniecznie miłymi rzeczami podobnymi do tej na co dzień w pracy.
– To co? Teraz kierunek na Miodowe Królestwo?
Tak naprawdę nie mogła zagwarantować, że morderca się nie przyczaił. W tamtych czasach Brenna nie byłaby zdziwiona, gdyby winnym okazał się ktoś z czystokrwistego, bogatego rodu, kto po prostu „przeniósł się do Durmstrangu”, gdy samą śmierć uznano za nieszczęśliwy wypadek. W końcu to była tylko mugolaczka.
– Obawiam się, że nie było mnie wtedy nawet na świecie. Nie mam pojęcia, co zrobili jej rodzice – stwierdziła, tutaj trochę wymijająco, bo była pewna: nie mogli zrobić wiele. Byli mugolami. Ich głos nie miał szans zostać usłyszany w świecie czarodziejów, a w świecie mugolskim nikt nie uwierzyłby w ich opowieści.
Nikolai prawdopodobnie powinien to pojmować jeszcze lepiej od nich. W jego kraju pozycja mugolaków była gorsza niż w Wielkiej Brytanii.
– To nie kwestia tego, że zapomniała, przynajmniej tak sądzę. Raz z nią rozmawiałam… hm, tak jak mówi Heather, to nie jest łatwe… i wydaje mi się, że ona po prostu nie wie, jak umarła? Była w łazience, usłyszała czyjś głos, otworzyła drzwi kabiny i padła martwa. Nikogo nie widziała. Wspominała tylko o oczach, ale to mogła być jakaś halucynacja tuż przed śmiercią – dokończyła Brenna, a potem dopiła resztę piwa kremowego i odstawiła kufel na stół. – Ale nie rozmawiajmy o tak ponurych sprawach – zaproponowała, bo jednak tajemnicze zgony czternastolatek nie należały do najweselszych tematów. Nie wspominając o tym, że ona i Heather miały do czynienia z różnymi niekoniecznie miłymi rzeczami podobnymi do tej na co dzień w pracy.
– To co? Teraz kierunek na Miodowe Królestwo?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.