Trzeba było postawić sprawę jasno - Lestrange był strasznym nudziarzem. Ten kurewski kij z dupy to było pewnie widać na Nokturnie, a trzeba było mieć na uwadzę, że Rodolphus siedział właśnie na Podziemnych Ścieżkach - więc trochę dystansu było. Jak bardzo musiało skrzywdzić go życie, że chuja gadał, był arogancki i jeszcze nie można było się z nim napić, ani zapalić papierosa. Kolegów to on pewno też nie miał za dużo w szkole i pracy.
Podali sobie dłoń, chociaż można było wyczuć, że Lestrange robi to tylko i wyłączne dlatego, że wymagały tego ogólnie pojęte zasady. Najchętniej to pewnie by jej nie podawał nikomu - ot, taki francuski piesek emanował od niego.
- Rozumiem - odparł odnośnie picia, palenia i przejścia do rzeczy. Nie chciał się bardziej integrować? Jego strata!
Stanley słuchał uważnie tego jak działały te jego wszystkie sztuczki magiczki. Musiał przyznać, że było to bardzo imponujące, zwłaszcza czas trwania. Eliksir wieloskokowy trwał jakiś czas, a te jego czarumaru było trwale i to aż do odwołania! Coś wspaniałego!
- Mam tutaj jakieś zdjęcie sprzed kilkunastu dni. Od tamtej pory nie zmieniłem się chyba jakoś szczególnie - przyznał, podchodząc do biurka, aby pogrzebać między dokumentami, a jakimiś kartkami. Gdzieś tutaj było... - Zaraz je odnajdę - dodał, skupiając się bardziej na szybkiej segregacji tego syfu, a w międzyczasie słuchał tego co Rolf ma mu do powiedzenia.
- Idealnie. Tego właśnie potrzebuję - odparł, kiwając głową. Chwilę później udało mu się odnaleźć wyraźne zdjęcie o całkiem dobrej jakości - Mam je. Wydaje mi się, że będzie w porządku, aby wszystko odwrócić - przyznał, pokazując zdjęcie Lestrange'owi. Lepiej było, aby on wyraził swoją ekspercką opinię na ten temat.
- Rozumiem. Jeżeli nikt nie może go zdjąć siłowo to jeszcze lepiej - zauważył, zaciągając się papierosem. Stanley nie chciał przecież nikogo tam bić, atakować czy robić coś złego. Chciał tam tylko pójść, zwiedzić i poobserwować okolicę. Nie będzie robił niczego, co przykuło by czyjąś nadprogramową uwagę do tego wszystkiego.
- Na Beltane też się kręciło - dodał. Borgin nie był na Lithcie, więc ciężko było mu się jakoś bardziej odnieść do tego, co miało tam miejsce. Zmęczenie ze statku widmo dało się we znaki, więc odpuścił sobie Lithę - wolał się wyspać.
- Zawsze starają się je obstawić. Nie zawsze to wychodzi - wyjaśnił i miał na myśli oczywiście nic innego jak wybuchy i pościgi z majowego święta - Chce się tam rozejrzeć. Zobaczyć jak sobie radzi teraz Ministerstwo. Sprawdzić czy wyciągnęli wnioski z poprzednich tego typu świąt - odpowiedział - Nie mam zamiaru robić nic złego, ani rzucać się w oczy. Przejdę się tu i tam, a potem wrócę. Znam Aurorów i brygadzistów, więc będzie mi łatwiej ich unikać. Nic mi nie będzie - dodał. To naprawdę była przydatna wiedza, która mogła przechylić szalę zwycięstwa na jego stronę. Niby wiedza bezużyteczna, a jednak w tym momencie była na wagę złota.
- Mam Ci jakoś szczególnie opisać moje "nowe ja" czy sam sobie dasz radę jakoś to zrobić? - zapytał - Bo w sumie nie bardzo wiem jak mógłbym Ci z tym pomóc.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972