Coś ci odbierają, albo coś odbierasz ty. Bierzesz, ale biorą i oni. Ktoś zyskuje, ktoś na tym traci, ale ten tracący również zyska. Po prostu będzie to zupełnie inna wartość niż ta posiadana dotychczas. Nekromancja była jak miłość. Jak dotyk ust na ustach, jak wymiana oddechem i uczuciem. Nic nie zostanie dobrze, jeśli proces nie będzie wyważony. Żeby ktoś tutaj zyskał, ktoś musiał utracić, tylko niekoniecznie musiała być to prawdziwa wymiana. Nekromancja w dużej mierze opierała się na tej wyzyskującej, podłej miłości. Ze swoimi prawami, ze swoimi o tym, kto ma co dać od siebie i jak wiele będziesz mógł dzięki temu łyknąć. Nie, więc nie, więc to nie było jak prawdziwa miłość, nie była jak pocałunek. Opasana prawem, z mundurem brygadzistów na sobie, strzelała z bicza zamiast pieścić i przestać myśleć o bezgraniczach. Tutaj pilnowano tych słupków, które wyznaczały krańce naszych krajów. Wolność i swoboda dawno nie była tu bodźcem wiodącym, ale na pewno wiązały. Zmuszały do zastanowienia się nad sobą samym, swymi czynami. Czy potem stanięcie twarzą w twarz z prawem nadal zaprowadzi nas do miejsca, którego szukaliśmy? Znajdzie się jakieś "po drugiej stronie tęczy", gdzie pocałunki nie będą zakazane? Gdzie ta nekromancja, która również mogła strzec i która mogła być czysta, biała, pełna miłości, nie stawała się ciosem prosto w serce. Co więc o tym sądził..?
- Jestem tego prawie pewny. - Prawie. Spoważniał. Myśli krążyły mu po głowie jak kruki nad truchłem, ale napięcie już nie rosło. Nie chciał nawet, żeby rosło, naprawdę go wystarczyło. - Po tym, co mówiła twoja babka i mojej próbie... próbowałem Atreusowi przelać energię, ale jest to niemożliwe. Jeśli ta energia jest zmieszana... ale nie jestem specjalistą. Nie postawiłbym na to wszystkiego. - Nie wiedział, czy w ogóle dużo by na to postawił, ale wolał stawiać teorie i je badać, a potem wnosić do nich poprawki niż błądzić zupełnie po omacku. Mieć punkt wyjścia, ten swój strzał. Nigdy nie uważał się za nadmiernie inteligentnego, a ponieważ tak często opierał się na intuicji to potrafił błądzić. Jak każdy człowiek. - Jeśli wyobrazisz sobie czystą energię człowieka jakby go wypełniała jak woda wiadro. Człowiek regeneruję tę energię chociażby odpoczynkiem, więc jeśli nawet z wiaderka wylejemy wodę to ona się z powrotem napełni do tego samego stopnia. Nie macie... nadmiernie dużo energii. Skoro równowaga została zachowana oznacza to, że żeby pojawiła się nowa energia, stara musiała ubyć na stałe. - Pomijając, rzecz jasna, tragiczne wydarzenia, kiedy tej energii naprawdę ubyło za dużo i nagle działy się trwałe uszczerbki na zdrowiu.
- Muszę cię ostrzec, że niewiele czasu mamy też dla siebie, bo umówiłem się wieczorem na randkę. - Uprzedzi, ale się głównie pochwalił, ot co. Dawno nie wędrował na żadne randki. Za dawno. A ta była specjalna, bo przecież zgodził się na nią pójść mężczyzna. - Bez żadnej nadziei, ale obiecałem sobie, że skreślę z listy "do zrobienia" umówienie się z mężczyzną. Jakakolwiek tragedia by z tego nie wyszła przy żelaznej zasadzie poprawności społecznej. - Dodał, żeby nie musiała koniecznie dopytywać czy dopraszać się o wyjaśnienia. - Na razie okupuje moją sypialnie i syczy na Dumę, który traktuje ją chyba jak szczeniaka. Jest przyzwyczajony do różnych magicznych stworzeń, więc... - Więc dlatego się nie bał, że nic się nie stanie.