27.05.2024, 01:17 ✶
Merlinie, mam nadzieję, że nie przepłacili za bardzo za tę nieruchomość – pomyślał, gdy tylko pobył w domu Juliusów dłużej, niż kilka minut. To znaczy posiadłość w swoim obecnym stanie miała... Swój urok, który mógł jeszcze jakoś docenić. I klątwę, której jednej lepiej było się pozbyć.
Na miejscu pojawił się tak szybko, jak tylko mógł po otrzymaniu wiadomości, czyli na całe szczęście dość szybko. Ubrany w beżowe spodnie i białą koszulę z subtelnie wyszytymi również białymi tygrysami wygladał raczej, jakby wybierał się na wakacje, niż eksplorację nawiedzonego domu. Grunt jednak to mieć klasę w każdej sytuacji.
Oczywiście dość głośno i radośnie obwieścił swoją obecność pozostałym, rzucając jednocześnie komentarz, że jak już będą malować ściany, to może warto się zastanowić nad złoto-czerwoną kolorystyką, a potem nadszedł czas, by wraz z Heather rozejrzeli się po parterze.
– Jonathan Selwyn. Miło mi. Zawsze dobrze jest widzieć nową twarz w naszych szeregach – powiedział, ściskając dłoń Heather, bo rzeczywiście osobiście nie miał jeszcze przyjemności zapoznać się z młoda czarownica, chociaż oczywiście rozpoznał ją z gazet, które codziennie przeglądał. Szybko jeszcze obrzucił Wood uważnym spojrzeniem, by z ulgą stwierdzić, że chociaż za duże t-shirty nie były czymś w czym każdy wyglądał dobrze, to jednak ona umiała je nosić, więc nie będzie musiał robić żadnej interwencji. A następnie, sam zajął się rozglądaniem się po parterze.
– Gdybym był dziwnymi dźwiękami, to gdzie bym się ukrył? – mruknął bardziej do siebie, niż swojej towarzyszki, czujnym spojrzeniem szukając czegokolwiek, co byłoby ważne dla tej sprawy. – To twój pierwszy nawiedziony dom? Spokojnie, każdy kolejny staje się łatwiejszy – powiedział tonem eksperta od nawiedzonych domów, którym absolutnie nie był.
Na miejscu pojawił się tak szybko, jak tylko mógł po otrzymaniu wiadomości, czyli na całe szczęście dość szybko. Ubrany w beżowe spodnie i białą koszulę z subtelnie wyszytymi również białymi tygrysami wygladał raczej, jakby wybierał się na wakacje, niż eksplorację nawiedzonego domu. Grunt jednak to mieć klasę w każdej sytuacji.
Oczywiście dość głośno i radośnie obwieścił swoją obecność pozostałym, rzucając jednocześnie komentarz, że jak już będą malować ściany, to może warto się zastanowić nad złoto-czerwoną kolorystyką, a potem nadszedł czas, by wraz z Heather rozejrzeli się po parterze.
– Jonathan Selwyn. Miło mi. Zawsze dobrze jest widzieć nową twarz w naszych szeregach – powiedział, ściskając dłoń Heather, bo rzeczywiście osobiście nie miał jeszcze przyjemności zapoznać się z młoda czarownica, chociaż oczywiście rozpoznał ją z gazet, które codziennie przeglądał. Szybko jeszcze obrzucił Wood uważnym spojrzeniem, by z ulgą stwierdzić, że chociaż za duże t-shirty nie były czymś w czym każdy wyglądał dobrze, to jednak ona umiała je nosić, więc nie będzie musiał robić żadnej interwencji. A następnie, sam zajął się rozglądaniem się po parterze.
– Gdybym był dziwnymi dźwiękami, to gdzie bym się ukrył? – mruknął bardziej do siebie, niż swojej towarzyszki, czujnym spojrzeniem szukając czegokolwiek, co byłoby ważne dla tej sprawy. – To twój pierwszy nawiedziony dom? Spokojnie, każdy kolejny staje się łatwiejszy – powiedział tonem eksperta od nawiedzonych domów, którym absolutnie nie był.
Rzut Z 1d100 - 11
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 23
Akcja nieudana
Akcja nieudana