Norce wydawało się, że takie dodatkowe atrakcje w postaci muzyki ma żywo trochę umiem wieczory ludziom, którzy tutaj przychodzili. Miała zamiar sprawdzić, czy faktycznie ma to sens, zobaczy, jacy wykonawcy ściągną największe tłumy. Może to zadziała, jeśli nie? Cóż będzie szukała dalej rozwiązania, jak rozruszać to miejsce. Podpyta najbliższych, może razem coś wymyślą.
- Z tego, co się orientuję, mamy jeszcze ciepłą tartę z malinami, powinny być pączki, może jakieś ciasto, zależy, co Pan lubi. Poza kawą mogę zaproponować alkohol, oczywiście o ile Pan lubi, wieczorami to jest najbardziej popularny wybór, mało kto prosi wtedy o kawę, więc jest Pan dość wyjątkową osobą. - Odwróciła się na pięcie, żeby przygotować dla niego tą czarną, mocną kawę. Już ona zadba o to, żeby była rzeczywiście mocna. Pojawiła się tuż przed nim z kubkiem, zapach jaki się nad nim unosił był bardzo intensywny. Miała nadzieję, że o to mu chodziło. Pewnym było, że nie powinien szybko zasnąć po tej kawie.
Norka udała się do kuchni, aby przynieść te kilka wypieków, które udało jej się przed chwilą skończyć, może akurat ktoś się skusi. Wiedziała, że większość ludzi jadła wzrokiem, dlatego też postawiła te kolorowe ciasto na ladzie, była pewna, że dość szybko się sprzeda. Przy alkoholu też chętnie raczyli się słodkościami. Usiadła też na stołku, sięgnęła po kubek z herbatą i obserwowała Jacka, jeszcze chwila i powinien zacząć grać.
- Z tego, co wiem właścicielka kawiarni zna Jacka, może faktycznie zapomniała o tym, jak bardzo niezdarny bywa, ale ma nadzieję, że nie rozwali jej lokalu.- Nie odrywała wzroku od krzatającego się muzyka. - Może faktycznie to nie był dobry pomysł, ledwo otworzyłam to miejsce, a jak tak dalej pójdzie to będę musiała zainwestować w remont.- Przestała brnąć w to, że nie jest właścicielką tego miejsca. Nie musiała długo czekać, aby jej obawy się spełniły.
Wystarczyła chwila, żeby Jack przewrócił gitarę, i siebie, rozległ się krótki huk, który nie zwiastował nic dobrego. - Przewidział Pan to. Czy to jakieś ukryte zdolności, czy Jack również jest Panu znany z tej strony? - Mógł być przecież jasnowidzem, choć nie do końca wiedziała, jak działają ich umiejętności. Z drugiej stroby nie potrzeba było jasnowidze, aby wiedzieć, że Jack nie do końca panuje nad zsoim ciałem, chyba od zawsze tak było.
Dostrzegła, że ktoś bliżej siedzący chciał pomoc mężczyźnie, więc nie wybiegła zza lady. Zresztą spowodowałoby to tylko większe zamieszanie. -Ciekawe, czy w ogóle się zacznie. Zaczynam mieć wrażenie, że jeszcze cos się może posypać, jak tak na niego patrzę. - Nie wyglądało jej to specjalnie optymistycznie, może nie powinna dzielić się z nieznajomym swoimi obawami, ale jakoś tak wyszło, że zaczęła z nim te rozmowę.