27.05.2024, 11:58 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.09.2025, 11:58 przez Król Likaon.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Bajarz VII
Rozliczono - Millie Moody - osiągnięcie Pierwsze koty za płoty
Rozliczono - Millie Moody - osiągnięcie Pierwsze koty za płoty
Sesję prowadzi Brenna.
Nad Anglię nadciągnęła zima.
W Anglii ta często była łagodna - z temperaturą opadającą poniżej zera głównie nocami. To był właśnie jeden z tych chłodniejszych wieczorów, kiedy po zapadnięciu zmierzchu mróz zaczął szczypać w nosy i uszy, a w powietrzu zawirowały płatki śniegu. Jutro ten puch zamieni się w Londynie w błoto, teraz jednak na chodnikach i dachach zaległa cienka warstwa bieli. Także na dachu Teatru Selwynów.
Nie odbywały się żadne przedstawienia: tuż przed Yule organizowano szereg występów związanych z tą porą roku, w tej chwili jednak trwała przerwa świąteczna. Dopiero za parę dni miały rozpocząć się próby do kolejnej sztuki, po tym jak Opowieść o Yule zeszła świeżo z afisza po ostatnim przedstawieniu w poranek Yule właśnie. Nie oznaczało to jednak, że teatr Selwynów ciągle świecił pustkami. Korzystając z przerwy dokonano kilku napraw, a teraz kilku zatrudnionych pracowników doprowadzało budynek do porządku. Pośród nich była stała sprzątaczka, Clara Avers.
Kobieta nie ukończyła Hogwartu. Miała w sobie dość magii, aby dano jej szansę uczęszczać do szkoły, ale zabrakło jej czy to talentu, czy uporu do ukończenia edukacji. Nie znała się na czarach dostatecznie, by dostać pracę w Ministerstwie czy założyć własny biznes, umiała jednak rzucić chłoszczyć czy wprawić w ruch miotłę, ostatecznie została więc sprzątaczką w teatrze Selwynów. Mugolskie pochodzenie nie kuło w oczy, gdy pojawiała się tylko, kiedy gasły światła, a przecież żaden Selwynów nie schwyciłby za miotłę, by posprzątać scenę. Układ był wygodny, ale…
Ktoś chyba obserwował moje mieszkanie, szepnęła parę dni wcześniej Clara do jednej z dziewczyn, zajmujących się kostiumami, i Jonathan przypadkiem usłyszał tę rozmowę.
Wczoraj odprowadzałem Clarę do domu i ktoś za nami szedł, stwierdził jeden z ochroniarzy.
Jakiś szalony fan obserwował ostatnio tylne wyjście Teatru, a przecież nawet nie trwają próby. Uciekł, kiedy pokazałam go ochronie, narzekała jedna z kuzynek Selwyna ledwo dwa dni wcześniej przy przypadkowym spotkaniu.
A ledwo dzień wcześniej, gdy sam Jonathan wpadł do budynku po zmierzchu w jakiejś sprawie, dostrzegł kogoś w świetle latarni, o aurze poprzecinanej ciemnymi nićmi. Mężczyzna teleportował się jednak nagle, gdy zorientował się, że ktoś patrzy w jego stronę: i dwie minuty później na ulicę wyszła Clara.
Może się mylili, a może ktoś czaił się na moment, w którym Clara Avers opuści budynek późną porą – i znajdzie się gdzieś na drodze między Teatrem a własnym mieszkaniu w pobliżu jakiejś ciemnej uliczki…