27.05.2024, 12:59 ✶
Jestem na kocyku
Poszamotała się trochę, nominalnie, niech ma, niech mu się wydaje, że wcale nie sprawiał jej tym uwięzieniem przyjemności. W końcu jednak władowała mu twarz w policzek, ten "nieogolony". Gdy się podniosła, miała cały nos biały, usta, brodę i kawałek czoła między brwiami. Oblizywała się ze smakiem, jej oczy nieprzerwanie iskrzyły szczęśliwością.
– To by tłumaczyło czemu jesteś taki słodki. Dobrze, że spałam dzisiaj w Warowni i nie przeszkadzałam mu w takiej kulinarnej niespodziance! – zaczęła na moment zezować na swój nos, który teraz z dodatkowym "obłożeniem" kremowym nagle był dostrzegany przez umysł i robił nieco zamieszania. Spróbowała ściągnąć z siebie krem, była teraz trochę jak kot, który w zachłanności zderzył się z kubłem śmietanki i zaczął intensywnie proces mycia.
– Myślisz, że chłoszczenie coś na to pomoże? Czy do końca imprezy będziemy ciasteczkowymi potworami? – zamyśliła się, po czym zmęczona trzydziestoma sekundami poświęconymi jednej aktywności położyła głowę na piersi Alastora, myśląc o byciu kijem i mordowaniu jeży. – To tak właśnie było w tej książce, że Alicja musiała odbijać jeże flamingiem i on był żywy, trzeba było go zmusić do tego, żeby był twardy i nieruchomy, aby to cokolwiek zadziałało. – zaczęła chichotać rozbawiona nieco myślą odbiegającą od tekstu literatury jakby nie było dziecięcej, choć wielu miało swoje wątpliwości w tej materii. – To piniaty Alik, takie worki z cukierkami do rozbicia, przecież bym prawdziwych jeży nie powiesiła na drzewie – naburmuszyła się z taką samą autentycznością jak wyrywała się z uścisku.
Poszamotała się trochę, nominalnie, niech ma, niech mu się wydaje, że wcale nie sprawiał jej tym uwięzieniem przyjemności. W końcu jednak władowała mu twarz w policzek, ten "nieogolony". Gdy się podniosła, miała cały nos biały, usta, brodę i kawałek czoła między brwiami. Oblizywała się ze smakiem, jej oczy nieprzerwanie iskrzyły szczęśliwością.
– To by tłumaczyło czemu jesteś taki słodki. Dobrze, że spałam dzisiaj w Warowni i nie przeszkadzałam mu w takiej kulinarnej niespodziance! – zaczęła na moment zezować na swój nos, który teraz z dodatkowym "obłożeniem" kremowym nagle był dostrzegany przez umysł i robił nieco zamieszania. Spróbowała ściągnąć z siebie krem, była teraz trochę jak kot, który w zachłanności zderzył się z kubłem śmietanki i zaczął intensywnie proces mycia.
– Myślisz, że chłoszczenie coś na to pomoże? Czy do końca imprezy będziemy ciasteczkowymi potworami? – zamyśliła się, po czym zmęczona trzydziestoma sekundami poświęconymi jednej aktywności położyła głowę na piersi Alastora, myśląc o byciu kijem i mordowaniu jeży. – To tak właśnie było w tej książce, że Alicja musiała odbijać jeże flamingiem i on był żywy, trzeba było go zmusić do tego, żeby był twardy i nieruchomy, aby to cokolwiek zadziałało. – zaczęła chichotać rozbawiona nieco myślą odbiegającą od tekstu literatury jakby nie było dziecięcej, choć wielu miało swoje wątpliwości w tej materii. – To piniaty Alik, takie worki z cukierkami do rozbicia, przecież bym prawdziwych jeży nie powiesiła na drzewie – naburmuszyła się z taką samą autentycznością jak wyrywała się z uścisku.