27.05.2024, 14:30 ✶
- Co za paskudny hipokryta z ciebie, Isaacu - żachnęła się, gdy wspomniał o tym papierosie. Nie on pierwszy i nie ostatni, zanim nie zdecyduje się raz na zawsze rzucić tego gówna. Ale na razie gdy tylko uznawała, że jest już o krok do przodu jeśli chodzi o pokonanie uzależnienia, to nagle świat rzucał jej pod nogi kłody. Dzisiejszego dnia postanowił rzucić wprost na nią jej byłego chłopaka. Nie mogła się nie zdenerwować. Być może gdyby tak po prostu nie usłyszała o tym, że wrócił, to by było inaczej - przywitałaby go miło, może nawet teraz zapraszałaby go na piwo. Ale no... Stało się jednak inaczej. - To dlatego wyglądają tak dziwnie.
Mruknęła w zastanowieniu, zaciągając się tym WSTRĘTNYM papierosem, który JEJ NIE PASOWAŁ. Może by się ruda tak nie najeżyła, gdyby Isaac sam nie palił? Gdy Bagshot założył kosmyk jej rudych włosów za ucho, Olivia trzepnęła go w rękę, wyraźnie dając do zrozumienia, że nie życzy sobie takiej poufałości.
- I oto jesteś - wielki pan dziennikarz, który co zrobi? Nagłośni sprawę? Czy co planujesz, bo chyba nie pielenie grządek? - przewróciła oczami. Ona nie wierzyła w gazety - nie po tym, jak jakiś cep zaczął ją niemal napastować, przekręcił jej słowa a potem wywalił niby-wywiad do kosza. Nie wiedziała co ją bardziej wkurwiło: chamstwo tamtego typa, wywalenie wywiadu do kosza czy przekręcenie słów. Chyba wszystko po trochu. - Oni nie potrzebują dziennikarza a kogoś, kto zna się na roślinach.
Wzruszyła ramionami. Jej koleżanka nie wspomniała o żadnym problemie u siebie, więc może to była jakaś klątwa i jednak klątwołamacz byłby tu lepszy? Nie miała pojęcia.
Mruknęła w zastanowieniu, zaciągając się tym WSTRĘTNYM papierosem, który JEJ NIE PASOWAŁ. Może by się ruda tak nie najeżyła, gdyby Isaac sam nie palił? Gdy Bagshot założył kosmyk jej rudych włosów za ucho, Olivia trzepnęła go w rękę, wyraźnie dając do zrozumienia, że nie życzy sobie takiej poufałości.
- I oto jesteś - wielki pan dziennikarz, który co zrobi? Nagłośni sprawę? Czy co planujesz, bo chyba nie pielenie grządek? - przewróciła oczami. Ona nie wierzyła w gazety - nie po tym, jak jakiś cep zaczął ją niemal napastować, przekręcił jej słowa a potem wywalił niby-wywiad do kosza. Nie wiedziała co ją bardziej wkurwiło: chamstwo tamtego typa, wywalenie wywiadu do kosza czy przekręcenie słów. Chyba wszystko po trochu. - Oni nie potrzebują dziennikarza a kogoś, kto zna się na roślinach.
Wzruszyła ramionami. Jej koleżanka nie wspomniała o żadnym problemie u siebie, więc może to była jakaś klątwa i jednak klątwołamacz byłby tu lepszy? Nie miała pojęcia.